Jeszcze jedna sprawa: o ile scenom z MUTO i Godzillą nie mam do zarzucenia nic poza tym nieszczęsnym uciekaniem od akcji w kluczowych momentach (motyw z drzwiami do schronu jest OK, ale już na lostnisku na Hawajach jest to niewybaczalne - przecież do tego momentu zmierzał film, tsunami, budowanie napięcia, woda na płycie lotniska, kamera ujawniająca sylwetkę potwora, ryk i... gówno. Danus pisze o palpitacji serca i ma rację, można zejść na zawał z nerwów :)), tak nie podoba mi się potraktowanie Godzilli. Odniosłem wrażenie, że Godzilla będzie siać śmierć i zniszczenie, że będzie niepowstrzymanym force of nature, tymczasem cała jej rola sprowadza się do Tego że zostanie "obrońcą" ludzi należało się spodziewać, ale brakuje temu motywowi ambiwalencji; o ileż byłoby to ciekawsze, gdyby nasz obrońca był jednocześnie sprawcą śmierci milionów? Godzilla powinien budzić respekt i strach, a tak stał się trochę taką maskotką, która w razie potrzeby wyjdzie z oceanu. W tej kwestii Edwards poszedł w kierunku tych wszystkich filmów pt. "Godzilla vs ___", co trochę mnie dziwi biorąc pod uwagę jak mocno powołuje się na film z 1954 roku.
17-05-2014, 19:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-05-2014, 19:27 przez Mierzwiak.)
Spoiler




