(19-05-2014, 00:18)slepy51 napisał(a): Mierzwiak, nie głupiej, bo wstyd ;) Przecież wiesz jaki pan reżyser miał pomysł na film i można się było domyślec, że nie bedzie to wesoła rąbanka i dwie godziny napierdalania się potworow.Widzę że się w ogóle nie rozumiemy, więc łopatologicznie.
Ja wszystko rozumiem - powolny buildup, tworzenie napięcia, ba!, nawet to co określiłem "najgorszym cięciem w historii kina", a co w dalszym ciągu tak określam, jednocześnie również doceniam, bo trzeba mieć jaja, żeby w taki sposób zagrać na oczekiwaniach widza. Tylko że to się sprawdza, jeśli masz do zaoferowania widzowi coś w zamian. Edwards tego nie ma. Mało tego Ale co ja tam wiem, nie znam się, nie potrafię docenić poruszających kreacji Johnsona i Olsen, a od filmu o Godzilli wymagam bycia filmem o Godzilli, do tego z walkami potworów co 5 minut, no bo przecież istnieją tylko skrajności :)
Powtarzam: ograniczone pokazywanie monstrów w tym filmie, ale za to zakończone satysfakcjonującym finałem (bo sam finał - pomijając motyw z atomówką czy samicę MUTO goniącą za "mrówką" - jest satysfakcjonujący, to już podkreślałem) sprawdziłoby się, gdyby między tymi scenami było najlepszego gatunku mięcho. Zamiast tego są przemielone skórki, pazurki i kości. Meh!
Osobną kwestią jest to, że Godzilla nie jest w tym filmie tym, na co chyba wszyscy liczyli - nie sieje śmierci i zniszczenia (tylko raz, gdy wylazła z wody na Hawajach, ale i tak nikogo to nie obchodzi, w ogóle oczekiwałem więcej od tej sceny, a okazuje się że cała została pokazana w trailerach), jej rola nie jest dwuznaczna, wreszcie twórcy mają problem z daniem jej czegokolwiek do roboty poza samym płynięciem by spuścić manto swoim naturalnym wrogom. A czy ktoś zastanowił się, czym nasz tłuścioszek się żywi? MUTO atakują reaktory, bo odżywiają się radioaktywnością, a Godzilla co, weganka?
PS. Cały czas czekałem, aż ktoś wykaże się konsekwencją i pojedzie po Edwardsie za to samo, za co dostało się McG przy okazji Salvation. O ile jednak na kilkunastometrowego robota, który zakradł się bezszelestnie jestem jeszcze w stanie przymknąć oko, tak 120 metrowy potwór który w finale podszedł do samicy MUTO niczym ninja... no cóż. Widać jedziemy filmy za debilizmy tylko wtedy, gdy tak wypada :P
19-05-2014, 07:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-05-2014, 07:40 przez Mierzwiak.)
Spoiler




