Mierzwiak napisał(a):Przed POTENCJALNĄ zagładą atomową wywołaną przez ludzi. To nawet nie wtórność, ale krok wstecz w stosunku do filmu sprzed 50 lat, w którym śmierć niosło faktycznie zrodzone z atomu monstrum, ergo spadała na nas kara za to, co sami zrobiliśmy.
Jaką potencjalną zagładą? Przecież jest jasno powiedziane, co się stanie, jak bomba walnie.
Cytat:Wolnego. Te stworzenia istniały już wcześniej, a że jedno z nich przetrwało do dzisiaj i miało się czym żywić (krytyka budowy elektrowni atomowych? lol), to w żadnym wypadku wina ludzi i nawet bez porównania z oryginalną Godzillą uosabiającą grozę wojny nuklearnej.
Raczej po prostu ogólna krytyka zabaw z czymś, czego nie potrafimy ujarzmić, choć nie dopatrywałbym się w tym jakiegoś łopatologicznego przesłania - ot, jest sobie na marginesie, że to też po części wina ludzi, nic więcej.
Cytat:W ogóle to ten film ma coś ciekawego do powiedzenia? Bo jeśli iść tropem tego, że MUTO symbolizują mszczącą się na nas przyrodę (+ jakaś tam krytyka zabawy atomami, choć mierna, bo dzielny żołnierz uratował miasto), to jakie niby przesłanie niesie Godzilla, która przychodzi i sprząta za nas ten burdel? Żeby jeszcze tak było zaznaczone, jakimi ofiarami w ludziach zostało to okupione, ale nie.
Ale tu nie chodzi o jakąś prostą krytykę czegoś konkretnego. Po prostu ludzie w "Godzilli" nie są panami świata, nie rządzą nim, nie mają wpływu na wiele rzeczy itd.
Cytat:Czemu nie? W jednym i drugim ludzie postawieni są wobec czegoś, czego nie są w stanie kontrolować ani, zazwyczaj, powstrzymać.
Bo nie zbudujesz wielkiego robota, żeby powstrzymać apokalipsę :)
Cytat:Pojutrze, 2012, Cloverfield? Zależy zresztą co dokładnie rozumiesz przez ludzi, którzy mało robią.
Cloverfield ok, ale Pojutrze i 2012 to przecież filmy o "bezosobowych" kataklizmach, to inna kategoria. Chodzi mi o to, na co wcześniej wzdychałeś, że ludzie nie mają w "Godzilli" siły sprawczej, nie są bohaterami, nie ratują świata.
Karan napisał(a):Już o tym wspominałem. Eksplozja gniazda odciąga samicę od leżącego na ziemi i deptanego, właściwie już pokonanego Godzillę. O ile nie przyjmiemy, że Król Potworów faktycznie jest niezniszczalny, to nasz dzielny żołdak w ten sposób go ocalił, a tym samym uratował miasto, rodzinę, świat itd.
Ok, przyznaję, to jest niezły argument, nie pamiętałem tego momentu za dobrze.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
20-05-2014, 20:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-05-2014, 21:00 przez Motoduf.)





