![[Obrazek: Matrix%20Reloaded022.jpg]](http://www.imagozone.com/var/albums/filme/The%20Matrix%20Reloaded/Matrix%20Reloaded022.jpg)
Powtórka sequeli Matrixa tak jak i każdy ich poprzedni seans okazała się bezbolesna. Nie pojmuje fali krytyki, która spadła na te filmy, szczególnie teraz, dekadę po ich premierze, kiedy to recenzenci chwalą pod niebiosa łopatologiczne Grawitacje czy infantylne Avengers.
Co mi przeszkadza w Matrix Reaktywacja?
- Film jest niepotrzebny, bo oryginalny Matrix nie wymagał IMO żadnej kontynuacji!
- Trochę Wachowscy przesadzili z tłumaczeniem kto jest programem a kto nie (np. Wyrocznia).
- Sporo przegadanych scen (pierdzielenie o szopenie Smitha uwielbiam, ale Merowinga i Architekta już nie koniecznie).
- Sceny w Matrixie są wypas, a poza nimi... zazwyczaj czekam na kolejne sceny w Matrixie.
I to właściwie tyle. Poza tym jest to świetne, bardzo spektakularne kino akcji/sci-fi, niezwykle przemyślane i dopracowane scenariuszowo. W każdej sekundzie widać, że Wachowscy i ludzie, którzy pracowali nad tymi filmami włożyli ogrom serca i pracy w każdy, nawet najdrobniejszy detal produkcji. Efekty specjalnie mimo upływu 11 lat dalej prezentują się świetnie a poza tym bije brawa za montaż, choreografię wszystkich scen walk i pościgu, udźwiękowienie i muzykę. O ile sceny w syfiastej przyszłości nie są zbyt ciekawe i prowadzą do konkluzji, której w tej części nie ma, tak sceny w Matrixie są kapitalne!! Walka Neo z dziesiątkami Smithów jest przezajebista (chodzą słuchy że za długa z czym się zupełnie nie zgadzam), a 14 minutowy, spektakularny pościg na autostradzie to może być najlepsza sekwencja akcji ją oglądałem na dużym ekranie (oba sequele widziałem w kinie).
Drugiego Matrixa widziałem kilka razy i choć czasami odpycha mnie tymi ciągłymi gadaniami o przeznaczeniu, losie, wyborach, mesjaszu, itp. to w większości zdecydowanie dobrze się na nim bawię. 8/10
![[Obrazek: matrix-revolutions-2003-22-g.jpg]](http://image.toutlecine.com/photos/m/a/t/matrix-revolutions-2003-22-g.jpg)
Kilkutygodniowa przerwa w trakcie zdjęć, inne tytuły i sześciomiesięczny odstęp w datach premiery nie zmieniają mojego spojrzenia na to, że Matrix Rewolucje tworzy z Reaktywacją właściwie jeden film (ich łączna długość nie odstaje od długości Powrotu Króla w wersji Dir Cut). Ale nawet oceniając oddzielnie uważam, że poziomem Rewolucje wcale nie odstaje od poprzednika (wydaje mi się, że ma nawet więcej genialnych scen, tj. śmierć Neo). Finał powtarza największe zalety i wady poprzednika, a przegrywa z Reaktywacją bo ma:
- Mniej scen w Matrixie.
- Programy gadające o "miłości" i "karmie" - bleh.
- Ostatnie, kolorowe ujęcie.
Ale nie mogę go ocenić niżej niż na 8/10 bo dawka emocjonalna jest jeszcze większa (to napięcie kiedy Młot zbliża się do Zionu, finałowy pojedynek) i w tej części też znajduje się kilka świetnych sekwencji akcji jak bitwa z kalmarami, czy ostateczny duel Neo kontra Smith w deszczu (Mimo zbyt wielu momentów slo-mo i przerw na gadanie Smitha jaki to ma KLIMAT!!! Jest to spełnienie mokrych snów każdego fana Dragon Ball, do których należę). Zapomniałbym dodać, były agent Smith to jeden z moich ulubionych czarnych charakterów filmowych, który kradnie dla siebie ekran w każdej scenie.
Kilka luźnych myśli po seansie.
1. $300 mln budżetu zdecydowanie widać w tych filmach, w przeciwieństwie do dzisiejszych produkcji za 200 baniek (patrz: 47 Roninów).
2. Brawa dla braci Wachowskich za to jak wybrnęli ze śmiercią aktorki, która grała Wyrocznie (wytłumaczenie jej zmiany całkowicie kupuje i fajnie, że nie zostało przedstawione zbyt łopatologicznie).
3. Bije brawo Ianowi Blissowi (Bane), którego udawanie Smitha jest DOSKONAŁE!!!
4. Najlepszy soundtrack z trylogii ma cześć trzecia z tym utworem na czele:
30-05-2014, 16:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-10-2015, 21:17 przez Juby.)





