Ostatnio statystyki na Boxofficemojo nie przestają mnie zadziwiać. Praktycznie co tydzień wychodzi jakiś Wielki Mega Hit i w weekend otwarcia zgarnia niedorzecznie wielkie kwoty, a potem praktycznie z miejsca wyhamowuje (po drugim tygodniu zgarnia już tylko grosze), a jego miejsce zajmuje kolejny Wielki Mega Hit. W efekcie w Stanach nawet największe hity czasem zgarniają niewiele ponad swój budżet, a zarabiają na zagranicy.
Zawsze byłem przekonany, że to na rynku amerykańskim studia opierają swoje zarobki - świat był dodatkiem. A tymczasem wydaje się, jakby widownia z USA miała te filmy gdzieś. Jest początkowy hajp i padają rekordy, ale tempo, z jakim kurek z kasą się zakręca, jest po prostu szokujące.:) Czuję jakieś nadchodzące pierdyknięcie, które zmieni podejście wytwórni, bo co z tego, że Godzilla zarobiła połowę budżetu w 3 dni, skoro drugą połowę nadrabia przez dwa tygodnie. I będzie dobrze, jak w US dobije do 200 baniek.
Zawsze byłem przekonany, że to na rynku amerykańskim studia opierają swoje zarobki - świat był dodatkiem. A tymczasem wydaje się, jakby widownia z USA miała te filmy gdzieś. Jest początkowy hajp i padają rekordy, ale tempo, z jakim kurek z kasą się zakręca, jest po prostu szokujące.:) Czuję jakieś nadchodzące pierdyknięcie, które zmieni podejście wytwórni, bo co z tego, że Godzilla zarobiła połowę budżetu w 3 dni, skoro drugą połowę nadrabia przez dwa tygodnie. I będzie dobrze, jak w US dobije do 200 baniek.
02-06-2014, 10:25






