Tyle samo co idąc na wybory i oddając jeden głos na miliony.
Jeśli mam ochotę obejrzeć i wierzę, że film mi się spodoba to idę. Co nie zmienia faktu, że nie lubię przykładać ręki do systemu, gdzie nie liczy się jakość, a sprytnie poprowadzona kampania reklamowa. Szkoda, że kino europejskie nie ma szans na takie kampanie, bo gdy taka Nimfomanka dostała świetną, to nawet widzowie multiplexów poczuli się zachęceni i tłumnie na nią ruszyli.
Jeśli mam ochotę obejrzeć i wierzę, że film mi się spodoba to idę. Co nie zmienia faktu, że nie lubię przykładać ręki do systemu, gdzie nie liczy się jakość, a sprytnie poprowadzona kampania reklamowa. Szkoda, że kino europejskie nie ma szans na takie kampanie, bo gdy taka Nimfomanka dostała świetną, to nawet widzowie multiplexów poczuli się zachęceni i tłumnie na nią ruszyli.
02-06-2014, 13:39





