Ale oddechu raczej nie wstrzymuj. Książka współautorstwa del Toro była nienajlepsza.
A szkoda, bo pomysł wyjściowy był niezły: inwazja wampirów na USA w stylu thrillerów Crichtona, z podrasowanymi krwiopijcami rodem z Blade'a 2 (film taki tam, ale superwampiry były... no, super). I wszystko fajnie, gdyby nasz wizjonerski reżyser nie pojechał po swojemu gotykiem i nie wcisnął do tego pradawnych wampirów w stylu Drakuli, w dodatku zarządzających społecznością rodem z Maskarady. Co do tej całej stylistyki technothrillera pasuje nijak. Od połowy książka robi się wręcz żenująco słaba. Serial obczaję, bo liczę na rozkosznie obrzydliwe efekty specjalne (o ile pamiętam zarażonemu wirusem odpada penis - i słusznie, bo na ch... wampirowi ch..? Tylko Charlaine Harris myśli, że jest inaczej).
A szkoda, bo pomysł wyjściowy był niezły: inwazja wampirów na USA w stylu thrillerów Crichtona, z podrasowanymi krwiopijcami rodem z Blade'a 2 (film taki tam, ale superwampiry były... no, super). I wszystko fajnie, gdyby nasz wizjonerski reżyser nie pojechał po swojemu gotykiem i nie wcisnął do tego pradawnych wampirów w stylu Drakuli, w dodatku zarządzających społecznością rodem z Maskarady. Co do tej całej stylistyki technothrillera pasuje nijak. Od połowy książka robi się wręcz żenująco słaba. Serial obczaję, bo liczę na rozkosznie obrzydliwe efekty specjalne (o ile pamiętam zarażonemu wirusem odpada penis - i słusznie, bo na ch... wampirowi ch..? Tylko Charlaine Harris myśli, że jest inaczej).
03-06-2014, 22:40





