The Quatermass Xperiment (1952) - pierwszy brytyjski film kategorii X, a zarazem film, podczas seansu którego zdarzyła się jedyna udokumentowana śmierć ze strachu (9-latkowi od ciśnienia pękła arteria czy coś takiego). I kurde... dobre to jest. Imponujące jak na rok powstania - tak pod względem tematyki, jak wykonania.
W skrócie: to protoplasta wszelkich Porywaczy ciał, Cosiów, Żon astronautów i tego typu filmów. Astronauta wraca na Ziemię, ale nie jest już sobą. Czym jest - okazuje się dość późno, i choć jest czymś baaardzo dziwnym i być może tandetnym, to pomysł został sprzedany fenomenalnie - w czym duża zasługa naprawdę dobrych i odpowiednio obrzydliwych efektów specjalnych, które wyglądają jak coś od Bottina.
Oczywiście nie wszystko jest idealne. Tempo jest bardzo powolne, dizajn statku kosmicznego kiczowaty (ale skoro film powstał przed pierwszym lotem w kosmos, to co się dziwić), a narracja staje się w pewnym momencie dość rwana. Film jest za to pięknie wykadrowany i bardzo nastrojowy. Ogólnie - warto obejrzeć, bo to kawał historii kina. Hammer nie zawiódł.
A druga część podobno jeszcze lepsza. Zobaczymy.
W skrócie: to protoplasta wszelkich Porywaczy ciał, Cosiów, Żon astronautów i tego typu filmów. Astronauta wraca na Ziemię, ale nie jest już sobą. Czym jest - okazuje się dość późno, i choć jest czymś baaardzo dziwnym i być może tandetnym, to pomysł został sprzedany fenomenalnie - w czym duża zasługa naprawdę dobrych i odpowiednio obrzydliwych efektów specjalnych, które wyglądają jak coś od Bottina.
Oczywiście nie wszystko jest idealne. Tempo jest bardzo powolne, dizajn statku kosmicznego kiczowaty (ale skoro film powstał przed pierwszym lotem w kosmos, to co się dziwić), a narracja staje się w pewnym momencie dość rwana. Film jest za to pięknie wykadrowany i bardzo nastrojowy. Ogólnie - warto obejrzeć, bo to kawał historii kina. Hammer nie zawiódł.
A druga część podobno jeszcze lepsza. Zobaczymy.
04-06-2014, 20:43






