Tak się ostatnio zastanawiałem nad, zwykle wykluczającymi się nawzajem. pojęciami "filmowe", "serialowe" i "teatralne" w kontekście jakiejś produkcji. Jej wyglądu, tego, co się czuje oglądając ją. Ostatnio usłyszałem, że "Game of Thrones" jest teatralne, o serialowym wyglądzie niektórych produkcji tez tutaj toczyły się dyskusje.
I zastanawiam się, co dla was oznacza filmowość, serialowość czy teatralność jakiegoś filmu czy serialu. Ja osobiście mam lekki problem z określeniem tego. Oczywiście chodzi głównie o sprawy inscenizacyjne i wizualne (choć nie zaliczałbym do tego VFX).
Osobiście, kiedy nazywam coś teatralnym chodzi o proste, statyczne kadry i ograniczenie lokacji głównie do pomieszczeń. To tak upraszczając, bo pewnie od przykładu do przykładu trochę by się to zmieniało.
Tak czy siak, ja ze swojej strony stanę gdzieś z boku, zamiast próbować to zdefiniować, bo ciekaw jestem jak WY definiujecie tego typu pojęcia i co to dla was oznacza. Oprócz tego ciekaw jestem, czy któreś z nich jest dla was minusem.
No a Predator to wiadomo. Zawsze spoko.
I zastanawiam się, co dla was oznacza filmowość, serialowość czy teatralność jakiegoś filmu czy serialu. Ja osobiście mam lekki problem z określeniem tego. Oczywiście chodzi głównie o sprawy inscenizacyjne i wizualne (choć nie zaliczałbym do tego VFX).
Osobiście, kiedy nazywam coś teatralnym chodzi o proste, statyczne kadry i ograniczenie lokacji głównie do pomieszczeń. To tak upraszczając, bo pewnie od przykładu do przykładu trochę by się to zmieniało.
Tak czy siak, ja ze swojej strony stanę gdzieś z boku, zamiast próbować to zdefiniować, bo ciekaw jestem jak WY definiujecie tego typu pojęcia i co to dla was oznacza. Oprócz tego ciekaw jestem, czy któreś z nich jest dla was minusem.
No a Predator to wiadomo. Zawsze spoko.
12-06-2014, 14:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-06-2014, 14:33 przez Gal Anonim.)





