Filmowość vs. serialowość vs. teatralność vs. Predator
#9
(12-06-2014, 14:58)Phil napisał(a): Problem pojawia się też, kiedy pojęcia "serialowość" używa się do tego, co robi Marvel czy twórcy F&F ;). Bajka zupełnie inna, ale też może zmylić w dyskusji. Szczególnie, że np. Avengers można nazwać serialowym pod tym i pod tym względem (chociaż akurat mnie nigdy wizualna część Avengers nie przeszkadzała).
Nie, nie, mnie calkiem nie o to chodziło. Zapomniałem dodać: franczyzy i ich miliard odcinków to nie to. Chodzi mi o kwestie techniczne, uczucia, a nie marketingowe czy ciągłości historii.


(12-06-2014, 14:55)Mefisto napisał(a): serialowość - ogólna "bieda" bijąca z kadrów, mała wystawność produkcji, brak rozmachu, fantazji
Widze, ze wiekszosc podobnie określa "serialowość". Czy w takim razie, dla tych, którzy widzieli, czy na przykład "Breaking Bad" nazwalibyście wtedy "filmowym"? Ma dużo ciekawych ujęć i sekwencji.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Wiadomości w tym wątku



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości