Road to Paloma - bardzo dobry autorski snuj w reżyserii i ze scenariuszem Khala Drogo, który obsadził też siebie w roli uciekiniera-mściciela. Autorski, bo nakręcony praktycznie za grosze do spółki z paroma kumplami.
Główny bohater, niejaki Robert Woolf, Indianin z rezerwatu Mojave, masakruje (dosłownie) i skalpuje gwałciciela i mordercę swojej matki. Rząd federalny uznaje, że to było morderstwo i puszcza w pogoń za nim agenta FBI Williamsa. Jak mówię, prosta fabuła, zjawiskowe amerykańskie krajobrazy (Arizona, Utah), dobra muza, spoko aktorstwo, wszystko mi się podobało. Dodatkowo fajna postać szeryfa, który mimo iż jest na liście płac rządu, doskonale wie, że Woolf słusznie pomścił krzywdy i robi, co może, by spowolnić federalne psy. W filmie nie ma dużo akcji, ale jest za to piękne przesłanie i dużo humanizmu, którego tak bardzo mi brakuje we współczesnym kinie. Pewnie pojawią się niepozbawione podstaw narzekania, iż potencjał historii nie został należycie wykorzystany, ale z mojej strony sprawa wygląda tak, że po obejrzeniu "Road to Paloma" stałem się lepszym człowiekiem, nawet jeśli tylko o 1%.
7/10 i polecam.
Tokarev - film z Cage'em, więc z góry było wiadomo, że będzie nieśmieszne gówno. I było. Cage jest żałosny zarówno w scenach udawania twardziela, jak i we wszystkich pozostałych. Jeden czy dwa względnie dobre motywy nie ratują tego wymęczonego syfu. Podobno nawet Murzyni w Somalii nie chcą sprzedawać "Tokareva" u siebie na bazarach i ze wstydu chowają cd-romy pod koce.
2/10
Główny bohater, niejaki Robert Woolf, Indianin z rezerwatu Mojave, masakruje (dosłownie) i skalpuje gwałciciela i mordercę swojej matki. Rząd federalny uznaje, że to było morderstwo i puszcza w pogoń za nim agenta FBI Williamsa. Jak mówię, prosta fabuła, zjawiskowe amerykańskie krajobrazy (Arizona, Utah), dobra muza, spoko aktorstwo, wszystko mi się podobało. Dodatkowo fajna postać szeryfa, który mimo iż jest na liście płac rządu, doskonale wie, że Woolf słusznie pomścił krzywdy i robi, co może, by spowolnić federalne psy. W filmie nie ma dużo akcji, ale jest za to piękne przesłanie i dużo humanizmu, którego tak bardzo mi brakuje we współczesnym kinie. Pewnie pojawią się niepozbawione podstaw narzekania, iż potencjał historii nie został należycie wykorzystany, ale z mojej strony sprawa wygląda tak, że po obejrzeniu "Road to Paloma" stałem się lepszym człowiekiem, nawet jeśli tylko o 1%.
7/10 i polecam.
Tokarev - film z Cage'em, więc z góry było wiadomo, że będzie nieśmieszne gówno. I było. Cage jest żałosny zarówno w scenach udawania twardziela, jak i we wszystkich pozostałych. Jeden czy dwa względnie dobre motywy nie ratują tego wymęczonego syfu. Podobno nawet Murzyni w Somalii nie chcą sprzedawać "Tokareva" u siebie na bazarach i ze wstydu chowają cd-romy pod koce.
2/10
06-07-2014, 16:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-07-2014, 16:41 przez Mental.)






