(16-07-2014, 15:40)PropJoe napisał(a):Chodzi mi o to, że do tego konfrontacja nauki i religii się sprowadza - do pokazywania, kto jest lepszy/mądrzejszy. I jedyne do czego może doprowadzić to do wysmiania tego czy tego (no bo jak inaczej się odnieść np. do Arki Noego poza ewentualnym uznaniem tego za metaforę czy cuś). I przez to jest to raczej bezsensowne.(16-07-2014, 13:51)Crov napisał(a):Rzeczywiście ciekawe.;)Cytat:Unbelievers szkoda, bo dobrych dokumentów w tej tematyce nigdy za wiele.Tak uwazasz? To ciekawe, bo mam odmienne zdanie.
Chociaż chyba rozumiem Twoje zdanie i w sumie powinienem chyba napisać inaczej - dokumentów o tym, że ateiści są super a wierzący to debile nie tyle jest za mało co dobrych po prostu nie ma. Może rzeczywiście takie nie istnieją i nie mogą istnieć.
Wszystko, co trzeba na ten temat było w "PENN & TELLER: BULLSHIT". Rozumiem, że można ewentualnie pokazać jakimuś typowi, który twierdzi, że np. Biblie należy brać słowo w słowo dosłownie, ale po co taki dokument mnie jako ateiście? Wiem przeciez, że Noe nie zapakował wszystkich zwierzaków na Arkę.
Tj. rozumiem z punktu widzenia religioznawczego czy historycznego - jezeli kogoś to jara, to pewnie, mnie też to jara. Ale ateistyczny dokument propsujący ateizm wydaje mi się równie zbędny, co chrześcijański dokument propsujący chrześcijaństwo. Jak ktoś już wierzy to wierzy, jak nie to nie. Akurat religia i chęć jej zmiany wychodzi raczej od środka, a nie z zewnętrznego krzyczenia, że Biblia to sciema. W sensie, spoiler, puenta jest dla mnie jasna: BOGA NIE MA, a BIBLIA TO METAFORA i ZBIÓR MITÓW. Troche strata czasu, jak dla mnie.
No i libertarianizm odpowiedzią na wszystko. :)
16-07-2014, 16:02





