Chef - Nie miałem zamiaru za to płacić, bo cudów się nie spodziewałem, ale tak wyszło, że na coś musiałem iść, więc padło na film o jedzeniu. Ogląda się przyjemnie, ładne wykonanie, znane buzie w obsadzie, jest Scarlett, niestety w zbyt małej rólce - krótko mówiąc miło spędziłem w kinie czas. Problem jest taki, że fabularnie film leży i kwiczy, po prostu banał na banale, a oklepany motyw oklepanym motywem pogania (nieśmiertelne: zostaw dobrą pracę u kogoś i zacznij swój, mały biznes, a przy okazji rozbuduj relacje ze swoim kilkuletnim, zaniedbanym synem mieszkającym z bogatą mamusią, poza tym Downey Jr. w roli milionera, to też już podpada pod wyeksploatowany motyw), naprawdę zero wysiłku, żeby coś ciekawego zaprezentować, czymkolwiek zaskoczyć, zrobić inaczej niż zawsze. Ujęcia food porn są najnudniejszymi ujęciami food porn jakie widziałem, są tam bo muszą, jedzenie fabularnie w ogóle niewykorzystane - coś sobie gotują a potem wychodzą fajne rzeczy, koniec tematu.
Film cierpi również na delikatną wersję syndromu robienia samemu sobie laski przez reżysera, który obsadza siebie w roli tworzącego arcydzieła kucharza, co nie daje sobie w kaszę dmuchać i dzięki swojej niezależności osiąga sukces.
Ode mnie 5/10. Jeśli pasuje wam obsada i lubicie patrzeć na skwierczący bekon to polecam, w innych wypadkach dać sobie spokój.
Film cierpi również na delikatną wersję syndromu robienia samemu sobie laski przez reżysera, który obsadza siebie w roli tworzącego arcydzieła kucharza, co nie daje sobie w kaszę dmuchać i dzięki swojej niezależności osiąga sukces.
Ode mnie 5/10. Jeśli pasuje wam obsada i lubicie patrzeć na skwierczący bekon to polecam, w innych wypadkach dać sobie spokój.
04-08-2014, 09:41





