Blockbuster zrobiony z wrażliwością kina niezależnego... :( Scenariusz hollywoodzko słaby, a widowiskowość z filmów festiwalowych - reżyser unika jej jak może. Niektóre momenty robią wrażenie, ale klimatem. A ja chciałbym zobaczyć czystą rozpierduchę, a jak już zaczyna się dziać coś fajnego, to następuje cięcie, co w pewnym momencie zaczyna być po prostu komiczne i głupie. Widzimy w wiadomościach bójkę Godzilli z Muto, cięcie i mamy nagle kolejny dzień. Co się stało? Jak się skończyła ta walka?
I niezamierzenie śmieszna była ta próba wyidealizowania Godzilli. Twórcy starali się pokazać ją tak, jakby ona, w przeciwieństwie do dwóch Muto, nie była problemem ludzkości. Pod lotniskowcami tylko przepływa, budynki niby niszczy, ale tylko z konieczności...
I niezamierzenie śmieszna była ta próba wyidealizowania Godzilli. Twórcy starali się pokazać ją tak, jakby ona, w przeciwieństwie do dwóch Muto, nie była problemem ludzkości. Pod lotniskowcami tylko przepływa, budynki niby niszczy, ale tylko z konieczności...
23-08-2014, 10:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-08-2014, 10:23 przez patyczak.)





