Słabzilla (2014) - film w którym, w rolach głównych występują... zniszczone budynki.
Początek udany i zaskakujący (ale bardzo ambiwalentnie - o czym później), wrażenie, że obcuje się z filmem katastroficznym, dramatem, który będzie dosyć serio. I tak, mniej więcej, odczuwa się do połowy.
Do momentu, w którym gość sadzi tekst: Godzilla jest tu, by przywrócić równowagę.
Film zamienia się w levele, po których skacze bezjajeczny, główny bohater a w cut-scenkach pokazują jego bezjajeczną żonę i dziecko. Mam ich głęboko gdzieś, nie obchodzą mnie.
Podobnie jak reszta obsady, która mogłaby robić za tło dla Godzilli. Mogłaby ale nie robi, bo sama Godzilla też jest tłem, jakimś dodatkiem, do pokazu chaosu, dewastacji i ruin.
Jak miałem wspomnieć - motyw z uśmierceniem 2jki znanych twarzy, już na samym początku zaskakujący i świetny... Byłby. Byłby, gdyby ktoś przejął pałeczkę, na poziomie. Sceny z Cranstonem i Binoche mają więcej emocji, niż cała reszta filmu razem wzięta.
Do tego Godzilla, której po pierwsze jest za mało a po drugie jest... zbyt duża. Dokładnie, zbyt duża Godzilla, z którą nie da się sympatyzować bo robi za chodzący kolos, który sieje zniszczenie, którego właściwie nic się może imać a sami ludzie to jakby biegające tu i tam mrówki. Oni też widza nie obchodzą. Finałowa akcja - kiepska, krótka, mało widowiskowa. Zastanawiasz się - a to już? Koniec? Ha?
Plusy:
* początkowe zaskakujące usunięcie postaci
* zdjęcia (sporo klimatycznych kadrów)
* dźwięki Muto
* obrazki chaosu
Minusy:
* nudni bohaterowie* (oprócz wiadomych)
* nuda Godzilla
* mało Godzilli
* mało rozpierdzielu a jedynie obrazki, po rozpierdzielu.
To tak, na szybko. Będzie jakieś 6/10
Początek udany i zaskakujący (ale bardzo ambiwalentnie - o czym później), wrażenie, że obcuje się z filmem katastroficznym, dramatem, który będzie dosyć serio. I tak, mniej więcej, odczuwa się do połowy.
Do momentu, w którym gość sadzi tekst: Godzilla jest tu, by przywrócić równowagę.
Film zamienia się w levele, po których skacze bezjajeczny, główny bohater a w cut-scenkach pokazują jego bezjajeczną żonę i dziecko. Mam ich głęboko gdzieś, nie obchodzą mnie.
Podobnie jak reszta obsady, która mogłaby robić za tło dla Godzilli. Mogłaby ale nie robi, bo sama Godzilla też jest tłem, jakimś dodatkiem, do pokazu chaosu, dewastacji i ruin.
Jak miałem wspomnieć - motyw z uśmierceniem 2jki znanych twarzy, już na samym początku zaskakujący i świetny... Byłby. Byłby, gdyby ktoś przejął pałeczkę, na poziomie. Sceny z Cranstonem i Binoche mają więcej emocji, niż cała reszta filmu razem wzięta.
Do tego Godzilla, której po pierwsze jest za mało a po drugie jest... zbyt duża. Dokładnie, zbyt duża Godzilla, z którą nie da się sympatyzować bo robi za chodzący kolos, który sieje zniszczenie, którego właściwie nic się może imać a sami ludzie to jakby biegające tu i tam mrówki. Oni też widza nie obchodzą. Finałowa akcja - kiepska, krótka, mało widowiskowa. Zastanawiasz się - a to już? Koniec? Ha?
Plusy:
* początkowe zaskakujące usunięcie postaci
* zdjęcia (sporo klimatycznych kadrów)
* dźwięki Muto
* obrazki chaosu
Minusy:
* nudni bohaterowie* (oprócz wiadomych)
* nuda Godzilla
* mało Godzilli
* mało rozpierdzielu a jedynie obrazki, po rozpierdzielu.
To tak, na szybko. Będzie jakieś 6/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
24-08-2014, 17:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-08-2014, 17:50 przez shamar.)






