Powtórka zaliczona. Po frustrujących, postkinowych przemyśleniach ocena spadła z 6 na 3, ale teraz wraca na raczej stabilne 5/10, bo jednak nie chciałbym, by (liczne) wady przyćmiły niezaprzeczalne plusy tej produkcji, ale o tych, jak o minusach, już się naprodukowałem, więc tylko dwa nowe przemyślenia, które nasunęły mi się po potwórce (buahaha):
1) Kolejny gwóźdź do trumny tego, jak nieciekawie napisani są bohaterowie tego filmu i relacje między nimi: czy tylko mi wydało się dziwne, jak sztywna, oficjalna jest relacja Watanabe-Hawkins? Widzimy ich jako naukowców na początku filmu, a później 15 lat później. Czy pracując przez tyle lat ludzie nie zbliżają się jakoś ze sobą? Nie powinni sobie mówić po imieniu zamiast zwracać się do siebie per "doktor"? Dziwne.
2) Jak działa w tym filmie impuls elektromagnetyczny emitowany przez MUTO? Z jednej strony widać rozchodzącą się falę, które jest efektem pojedynczego impulsu, a z drugiej okazuje się, że prąd wraca w momencie śmierci stworzenia tak jakby impuls emitowany był "w locie". Wiem że to fantastyka, ale wypadałoby to dopracować. Wreszcie po co żyjącemu miliony lat temu stworzeniu taka zdolność?
1) Kolejny gwóźdź do trumny tego, jak nieciekawie napisani są bohaterowie tego filmu i relacje między nimi: czy tylko mi wydało się dziwne, jak sztywna, oficjalna jest relacja Watanabe-Hawkins? Widzimy ich jako naukowców na początku filmu, a później 15 lat później. Czy pracując przez tyle lat ludzie nie zbliżają się jakoś ze sobą? Nie powinni sobie mówić po imieniu zamiast zwracać się do siebie per "doktor"? Dziwne.
2) Jak działa w tym filmie impuls elektromagnetyczny emitowany przez MUTO? Z jednej strony widać rozchodzącą się falę, które jest efektem pojedynczego impulsu, a z drugiej okazuje się, że prąd wraca w momencie śmierci stworzenia tak jakby impuls emitowany był "w locie". Wiem że to fantastyka, ale wypadałoby to dopracować. Wreszcie po co żyjącemu miliony lat temu stworzeniu taka zdolność?
31-08-2014, 18:32





