(10-09-2014, 13:06)Grievous napisał(a): Jak dla mnie film Edwardsa nawet nieźle maskuje te problemy (nie mówię że ich nie ma!), wersja Emmericha napieprza takowymi po ryju. Serio? Jaszczur przepływa z Polinezji francuskiej aż na Manhattan by złożyć jaja? Następnie nikt tego olbrzymiego zwierzęcia na tym Manhattanie nie może znaleźć?
GINO od Emmericha na usprawiedliwienie swej głupoty ma nie do końca poważną konwencję. Postacie to śmichy-chichy, burmistrz i jego przydupas to karykatury Siskela i Eberta, przebija się ogólnie humor, no to od biedy można przymknąć oko na dziury w fabule. Słabe usprawiedliwienie, ale jakieś.
A Edwards z megapoważną i realistyczną do bólu konwencją pogrąża się w wyniku ichniejszych bzdur. Zacytuję siebie i Mierzwiaka:
(23-08-2014, 14:14)Mierzwiak napisał(a):(23-08-2014, 13:20)OGPUEE napisał(a): rodzina małej dziewczynki przeżywa atak tsunamiPosępny, traktujący się ze śmiertelną powagą ton filmu nijak współgra z tego typu tanimi zagrywkami. Jaki jest sens kręcić kino katastroficzne, sugerujące nawet koniec ludzkości, gdyby MUTO się rozmnożyły, przy jednoczesnym fatalnych zabiegach pokroju skupiania kamery na bachorach i ich rodzicach, którym udało się przeżyć? Po co to? Żeby dzieciarnia się przypadkiem nie rozbeczała na filmie? Zakładając, że dawno nie usnęła z nudów, w końcu w tym filmie praktycznie nic się nie dzieje.
10-09-2014, 15:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-10-2014, 20:21 przez OGPUEE.)






