No rany, teraz mówi, że jest zadowolony, a wcześniej mówił co innego :)
Może po prostu z czasem dotarło do niego, że gig dla Marvela to wcale nie jest takie typowe komercyjne szambo, jak w przypadku innych blockbusterów.
W każdym razie jeszcze przy okazji premiery WS, wyraźnie powiedział, że jak tylko wyczerpie mu się kontrakt z Marvelem to rzuca aktorstwo i próbuje na stałe reżyserii. O pierwszym Kapitanie powiedział kiedyś, że najprzyjemniejszym dniem na planie zdjęciowym, był dzień, w którym produkcja się zakończyła, a on i ekipa spakowali manatki, bo według niego to taki rodzaj filmu, gdzie człowiek ma z 2-3 linijki dialogu na dzień, a reszta to żmudne i nudne stanie w dziesiątkach różnych ujęć na potrzeby scen z efektami specjalnymi. Jeszcze w wywiadach przy okazji Winter Soldier mówił, że tak jak jego doświadczenia przy produkcji trzech filmów Marvela były "mostly positive", tak według niego wtedy, największą korzyścią z tych filmów, było dla niego to, że otworzyły mu drzwi do reżyserii (jego debiut krąży teraz po jakichś festiwalach chyba, nie wnikałem),
A kilka wywiadów z nim, które pamiętam z czasów pierwszego Capa (fajnych wywiadów btw. Pamiętam, że laska z jakiegoś dużego portalu, zrobiła mu ciekawy i konkretny profile, który był dość "spoufalony") oscylowały wokół tego, że niedobrze mu ze sławą i że o większości filmów, za które ludzie wtedy go pamiętali, on wolałby zapomnieć. Role Capa też zresztą przyjął po czasie i na początku wielokrotnie ją odrzucał.
Nawet tytuł artykułu, który podlinkowałeś "Dont Take Chris Evans’ Captain America Shield From Him Just Yet", jest jaki jest, bo wcześniej ten sam portal pisał o tym, że facet rozmyśla nad rozstaniem się z aktorstwem.
Nie rezygnuje z planów o reżyserii, ale może po prostu, z czasem dotarło do niego jak fajnym gigiem jest praca dla Marvela. Skoro tacy jak L. Jackson, Johannson czy Ruffalo nie marudzą, to czemu on miałby to robić.
Może po prostu z czasem dotarło do niego, że gig dla Marvela to wcale nie jest takie typowe komercyjne szambo, jak w przypadku innych blockbusterów.
W każdym razie jeszcze przy okazji premiery WS, wyraźnie powiedział, że jak tylko wyczerpie mu się kontrakt z Marvelem to rzuca aktorstwo i próbuje na stałe reżyserii. O pierwszym Kapitanie powiedział kiedyś, że najprzyjemniejszym dniem na planie zdjęciowym, był dzień, w którym produkcja się zakończyła, a on i ekipa spakowali manatki, bo według niego to taki rodzaj filmu, gdzie człowiek ma z 2-3 linijki dialogu na dzień, a reszta to żmudne i nudne stanie w dziesiątkach różnych ujęć na potrzeby scen z efektami specjalnymi. Jeszcze w wywiadach przy okazji Winter Soldier mówił, że tak jak jego doświadczenia przy produkcji trzech filmów Marvela były "mostly positive", tak według niego wtedy, największą korzyścią z tych filmów, było dla niego to, że otworzyły mu drzwi do reżyserii (jego debiut krąży teraz po jakichś festiwalach chyba, nie wnikałem),
A kilka wywiadów z nim, które pamiętam z czasów pierwszego Capa (fajnych wywiadów btw. Pamiętam, że laska z jakiegoś dużego portalu, zrobiła mu ciekawy i konkretny profile, który był dość "spoufalony") oscylowały wokół tego, że niedobrze mu ze sławą i że o większości filmów, za które ludzie wtedy go pamiętali, on wolałby zapomnieć. Role Capa też zresztą przyjął po czasie i na początku wielokrotnie ją odrzucał.
Nawet tytuł artykułu, który podlinkowałeś "Dont Take Chris Evans’ Captain America Shield From Him Just Yet", jest jaki jest, bo wcześniej ten sam portal pisał o tym, że facet rozmyśla nad rozstaniem się z aktorstwem.
Nie rezygnuje z planów o reżyserii, ale może po prostu, z czasem dotarło do niego jak fajnym gigiem jest praca dla Marvela. Skoro tacy jak L. Jackson, Johannson czy Ruffalo nie marudzą, to czemu on miałby to robić.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
13-09-2014, 22:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-09-2014, 22:14 przez Proteus.)





