(22-09-2014, 14:33)Gieferg napisał(a): Albo albo. Jeśli można przerwać i zmienić, to Kyle nie musi być zawsze ojcem Johna bo i niby czemu? jak to chcesz udowodnić? W ogóle John zrobiony przez niego może nie być tym, który go wysłał. Jeśli zakładasz, że cokolwiek można zmieniać i potem mamy alternatywne wydarzenia to tak samo pierwsze przybycie Kyle'a i T800 wywołuje właśnie ALTERNATYWNE wydarzenia w stosunku do tych oryginalnych. Pętla ma rację bytu tylko jeśli jest tak, bo tak być MUSI. A T2 pokazuje, że nic nie musi i spoko, ale skoro tak, to i wcześniej nie musiało, a co za tym idzie, mogło się zmieniać.
Rozumiem o czym do mnie piszesz i masz rację. Z tym, że kontynuowanie T1 z ingerowaniem w ten "krąg czasu" było skazane na porażkę i Cameron jakoś z tego wybrnął. Spryciarz w T2 pokazuje tylko wydarzenia z dwóch dni, do których wysłano T-800 i T-1000 ale nic po nich, żadnych konsekwencji tych wydarzeń. A może nie udało im się nic zmienić (dlatego John istnieje)? A może Skynet i tak rozpęta piekło 29 sierpnia 2029 roku i pętla będzie trwać, a o wydarzeniach z T2 nie było mowy w T1 bo Kyle o nich nie wiedział? Wtedy pętla jest nietknięta i koncept dalej działa, bo może od początku wyglądał tak: wydarzenia z 2029 > z 1984 > z 1995 > z 2029 > itd. Wiem, że to dziurawe tłumaczenie, bo T-800 opowiada o Dysonie i jego przyszłości, a w T2 umiera ale uważam, że otwarte zakończenie T2 pozostawiające wiele pytań jakoś spektakularnie nie psuje konceptu z T1. Jednak tu pojawia się T3 pokazujące konsekwencje z T2 z ingerowaniem w daty i mamy jeszcze większy bajzel.
Gdy ignoruje się zdanie wypowiadane przez Kyle'a ("Terminator już przeszedł") to jest tak jak piszesz - ta seria traci sens odkąd jest serią. Zresztą tak jest w przypadku każdego filmu o podróżach w czasie. Dlatego nie wnikam w timeline Terminatorów, bo nikt go nie ogarnie, a wszelkie błędy czasowe T1 i T2 nie ujmą zajebistości tym filmom.
(22-09-2014, 14:33)Gieferg napisał(a): So what?
Nic. To był cytat. Cameron już wtedy dawał znaki, że to Kyle jest ojcem Johna. Jak już wspomniałem, Sara wie z kim spała. Jeśli ktoś twierdzi, że wie lepiej niech do niej zadzwoni i się kłuci. Powodzenia.
(22-09-2014, 14:33)Gieferg napisał(a): Zabawne jak w Salvation Skynet najwyraźniej zdaje sobie z tego sprawę, ale John nie i pęka, że zniknie
Wiem. Śmiałem się z tego jego pękania.
(22-09-2014, 14:52)Phil napisał(a): Ja tam zawsze uważałem, że ten gość, z którym spotykała się Sarah był prawdziwym ojcem Johna : ).
Pan wygrał internet. Widzę, że wiesz lepiej do Sary z filmów i od Camerona, który je wymyślał. <facepalm>
(22-09-2014, 15:05)shamar napisał(a): Czyli istniała "pierwotna linia" a Connor z przyszłości, nie jest synem Kyle'a.
Serio, czego tu nie rozumieć? W ŻADNYM PRZYPADKU nie można zakładać, że to ten sam Connor. Bo "przyszłość" nie wzięła się też z dupy, nie?
Musiała biec "druga linia" a nie, ze Cameron se wymyślił:
O! Przyszłość zaczęła się , z niczego, w 2030, i mamy wojnę, i w ogóle.
No i syna, młodszego od ojca... To nie jest żaden PARADOKS a IDIOTYZM.
![[Obrazek: post-37094-Tom-Cruise-WHAT-gif-Oblivion-I-wDog.gif]](http://img.pandawhale.com/post-37094-Tom-Cruise-WHAT-gif-Oblivion-I-wDog.gif)
Idiotyzm? Ty nie wiesz co znaczy "paradoks" (sprzeczność/niemożliwość). Ta pętla nie ma początku ani końca. Skynet wysyła T-800 bo bez niego nie powstanie. John wysyła Kyle'a, bo bez niego nie powstanie. Ze szczątków T-800 powstaje Skynet, który w 2029 roku wysyła T-800 bo bez niego nie powstanie i... tak to się kręci w kółko. Przyszłość nie może istnieć bez przeszłości a przeszłość bez przyszłości. W T1 nie ma żadnej alternatywnej i pierwszej linii czasowej. Nie ma początku ani końca!
Jeśli jeszcze nie dotarło to nie mogę panu pomóc. Zapraszam do hotelu Pescadero, tam może coś poradzą.
22-09-2014, 15:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-09-2014, 16:00 przez Juby.)






