Krótko: świetny film. Bliżej "The Game" niż arcydzieł pokroju "Seven" czy "Social Network", ale myślę, że każdy się zgodzi, że obejrzenie "The Game" to też nie strata czasu.
Mimo to "Gone Girl" jest jednak głębsze i porusza więcej intrygujących tematów. Wspaniała satyra nie tylko na media, ale i na samo małżeństwo. Po wyjściu z kina wciąż siedzi mi w głowie i jeszcze przez jakiś czas pewnie będę o nim myślał. A Fincher jest magiem reżyserii, bo Tyler Perry naprawde błyszczy w tym filmie. 
Uwazam tylko, ze recenzje przesadzaja z przypisywaniem filmowi dużej ilości humoru. Jest trochę śmiechu, ale wcale nie nazwałbym filmu czarną komedią.
Mam pewne zarzuty, ale o tym w podcaście Urwanego Filmu w przyszłym tygodniu.
8/10
Inny plus? Film już wkurza feministki.
Akurat wyjątkowo Lolrence ma odrobinę racji zastanawiając się nad tym, bo "Gone Girl" może nie opiera całego ciężaru fabuły na zwrotach akcji, ale ważny jest zasiany w widzu niepokój i niepewność tego, co się stanie. Dlatego mnie bardzo ten film przypomina "The Game".
Mimo to "Gone Girl" jest jednak głębsze i porusza więcej intrygujących tematów. Wspaniała satyra nie tylko na media, ale i na samo małżeństwo. Po wyjściu z kina wciąż siedzi mi w głowie i jeszcze przez jakiś czas pewnie będę o nim myślał. A Fincher jest magiem reżyserii, bo Tyler Perry naprawde błyszczy w tym filmie. 
Uwazam tylko, ze recenzje przesadzaja z przypisywaniem filmowi dużej ilości humoru. Jest trochę śmiechu, ale wcale nie nazwałbym filmu czarną komedią.
Mam pewne zarzuty, ale o tym w podcaście Urwanego Filmu w przyszłym tygodniu.

8/10
Inny plus? Film już wkurza feministki.

(10-10-2014, 07:26)Mierzwiak napisał(a):Mierzwiak, a tyś film oglądał czy tak świrujesz?(10-10-2014, 01:17)Lawrence napisał(a): Teraz kiedy już cała historia jest mi znana, to nie wiem czy chce mi się znowu ten film oglądać.A przed każdym (KAŻDYM!) innym filmem to co, wymazujesz sobie pamięć?
Świetny argument.
Akurat wyjątkowo Lolrence ma odrobinę racji zastanawiając się nad tym, bo "Gone Girl" może nie opiera całego ciężaru fabuły na zwrotach akcji, ale ważny jest zasiany w widzu niepokój i niepewność tego, co się stanie. Dlatego mnie bardzo ten film przypomina "The Game".10-10-2014, 22:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-10-2014, 22:55 przez Gal Anonim.)





