Trzeci seans i jak zwykle oglądało się bardzo dobrze, ale nadeszła pora się podopieprzać :)
- Po co Zod chciał zabrać na statek Lois? Wyniknęło z tego tylko tyle, że eS im nawiał. Niby wspominała o jakimś zaglądaniu w umysł, ale co ona mogła wiedzieć, czego nie dało się dowiedzieć od samego eSa?
- Po co Lois jest w bombowcu, który leci zrzucić kapsułę na statek kryptończyków?
- eS stoi na progu domu matki, Lois biegnie do niego, z tyłu za nią stoi radiowóz i policjant przy nim, a ta się drze "Clark!, Clark!". Zresztą w ogóle w świetle tego co wyprawia mały Clark zachowanie tajemnicy co do tożasmości eSa wygląda dość absurdalnie.
- ferajna z Kryptonu naprawdę chce zrobić z Ziemi Krypton żeby z obdarzonych boskimi mocami wymiataczy stać się bandą zwykłych ludków? Dobra, Zod jest "zaprogramowany" więc działa pewnie na zasadzie "bo tak ma być i ****" co za tym idzie, można to zrozumieć.
- jak Jenny znalazła się nagle pod stosem gruzów w głębi uliczki, skoro ostatnio widzieliśmy ją wbiegającą do niej razem z Perrym i tym drugim kolesiem?
- kwestia aktywacji mocy na skutek zmiany atmosfery zdaje się trochę niekonsekwentnie pokazana. Kryptończycy w swoich maskach latają i napieprzają jak chcą, a bez nich nagle zaczyna im się pierdzielić wzrok i dopiero wtedy zaczynają odbierać wszystko tak, jak eS. No to działa na nich ta atmosfera, gdy są w kombinezonach, czy nie?
- rodzina El ma irytujący (i typowy dla filmowych villainów) nawyk wyjaśniania swoim wrogom co właśnie zrobili (nawet gdy może to oznaczać, że ów wrog na skutek otrzymanych informacji zrobi im kuku - vide: wstęp na Kryptonie i "wystrzeliłem swojego syna w kosmos, i co ty na to, Zod?", albo co się właśnie dzieje. eS nawet tłumaczy Zodowi co nalezy zrobić z jego problemem z poddanymi ziemskiej atmosferze zmysłami.
Aha, nie mam najmniejszego problemu z ostatecznym potraktowaniem Zoda przez eSa, przy czym powinno to być potraktowane jako podstawa do późniejszego trzymania się zasady o nie zabijaniu. Bo jak eS zacznie chodzić i skręcać karki wszystkim przeciwnikom, albo przeobrazi się w maniakalnego mordercę wzorem filmowego Optimusa Prime, to już nie będzie fajnie.
Co prawda filmom, które się tak dobrze ogląda, tego rodzaju problemy jestem w stanie wybaczyć, ale mimo wszystko ocena oczko w dół.
8/10 - oczywiście najlepszy film o Supermanie, reszta nawet nie jest blisko.
- Po co Zod chciał zabrać na statek Lois? Wyniknęło z tego tylko tyle, że eS im nawiał. Niby wspominała o jakimś zaglądaniu w umysł, ale co ona mogła wiedzieć, czego nie dało się dowiedzieć od samego eSa?
- Po co Lois jest w bombowcu, który leci zrzucić kapsułę na statek kryptończyków?
- eS stoi na progu domu matki, Lois biegnie do niego, z tyłu za nią stoi radiowóz i policjant przy nim, a ta się drze "Clark!, Clark!". Zresztą w ogóle w świetle tego co wyprawia mały Clark zachowanie tajemnicy co do tożasmości eSa wygląda dość absurdalnie.
- ferajna z Kryptonu naprawdę chce zrobić z Ziemi Krypton żeby z obdarzonych boskimi mocami wymiataczy stać się bandą zwykłych ludków? Dobra, Zod jest "zaprogramowany" więc działa pewnie na zasadzie "bo tak ma być i ****" co za tym idzie, można to zrozumieć.
- jak Jenny znalazła się nagle pod stosem gruzów w głębi uliczki, skoro ostatnio widzieliśmy ją wbiegającą do niej razem z Perrym i tym drugim kolesiem?
- kwestia aktywacji mocy na skutek zmiany atmosfery zdaje się trochę niekonsekwentnie pokazana. Kryptończycy w swoich maskach latają i napieprzają jak chcą, a bez nich nagle zaczyna im się pierdzielić wzrok i dopiero wtedy zaczynają odbierać wszystko tak, jak eS. No to działa na nich ta atmosfera, gdy są w kombinezonach, czy nie?
- rodzina El ma irytujący (i typowy dla filmowych villainów) nawyk wyjaśniania swoim wrogom co właśnie zrobili (nawet gdy może to oznaczać, że ów wrog na skutek otrzymanych informacji zrobi im kuku - vide: wstęp na Kryptonie i "wystrzeliłem swojego syna w kosmos, i co ty na to, Zod?", albo co się właśnie dzieje. eS nawet tłumaczy Zodowi co nalezy zrobić z jego problemem z poddanymi ziemskiej atmosferze zmysłami.
Aha, nie mam najmniejszego problemu z ostatecznym potraktowaniem Zoda przez eSa, przy czym powinno to być potraktowane jako podstawa do późniejszego trzymania się zasady o nie zabijaniu. Bo jak eS zacznie chodzić i skręcać karki wszystkim przeciwnikom, albo przeobrazi się w maniakalnego mordercę wzorem filmowego Optimusa Prime, to już nie będzie fajnie.
Co prawda filmom, które się tak dobrze ogląda, tego rodzaju problemy jestem w stanie wybaczyć, ale mimo wszystko ocena oczko w dół.
8/10 - oczywiście najlepszy film o Supermanie, reszta nawet nie jest blisko.
15-10-2014, 15:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-10-2014, 15:34 przez Gieferg.)





