Szkoda Mefisto że nie umiesz prowadzić kulturalnej rozmowy.
Wrzutki, a jak w czymś się z Tobą nie zgadzam to musisz zaznaczyć jaki jestem głupi albo jak bardzo ja się mylę a Ty masz rację.
Albo przeklnąć parę razy lub stwierdzić że chyba robię z siebie idiotę.
A no i oczywiście na pewno nie zrozumiałem filmu - argument godny onetu.
To musi być bardzo frustrujące, gdy ma się wiecznie świętą rację a ktoś inny ośmielił się z nią nie zgodzić.
Jeszcze tak dobrego nie widziałem.
Chodzi o poziom przerysowania. A nie o to że Seven przypomina komiksy np Marvela albo DC.
Ja tego nie chcę udowodnić, bo to subiektywne odczucie.
Podobnie jak to, że ja przesłania Siedem nie kupiłem, ale kogoś innego może ono przekonywać.
Scena kradzieży pokazała jak sama siebie zapędziłą w kozi róg, bo myślała że jest lepsza i mądrzejsza od wszystkich. I od niej zaczęła się poważna desperacja bohaterki.
Żyłka zaraz Ci pęknie. Nie, nie pokazał że to miła sympatyczna kochana osoba. Ale były wspomnienia w których widziała jak Affleck ją zdradza z cycatą studentką, podrywając ją w ten sam sposób co swoją żonę.
I mogła się kompletnie po tym załamać, że planowała popełnić samobójstwo... i przez to właśnie wymyśliła taki diaboliczny plan, a nie przez to że jest psychopatyczną zimną suką.
Ale tą opcję wykresliła scena z Harrisem.
Tak, każdy kolejny trup i każde kolejne morderstwo bardzo rozwija głównych bohaterów, pokazując ich historię i powodując gruntowne zmiany.
A ta wiecznie przekładana data w kalendarzu "dziś się zabiję" i podczas gry w golfa jak powiedziała sama do siebie że może jednak nie warto się zabijać?
Scena morderstwa podkreslała jaką psychopatką jest Amy. A to tłumaczyło czemu normalny facet w pierwszej scenie filmu mówi o tym, że myśli o rozwaleniu czaszki swojej żonie.
Wrzutki, a jak w czymś się z Tobą nie zgadzam to musisz zaznaczyć jaki jestem głupi albo jak bardzo ja się mylę a Ty masz rację.
Albo przeklnąć parę razy lub stwierdzić że chyba robię z siebie idiotę.
A no i oczywiście na pewno nie zrozumiałem filmu - argument godny onetu.
To musi być bardzo frustrujące, gdy ma się wiecznie świętą rację a ktoś inny ośmielił się z nią nie zgodzić.

Crash napisał(a):Daj Boże takie komiksy na ekranie jak "Siedem".
Jeszcze tak dobrego nie widziałem.

patyczak napisał(a):A Siedem jest bliskie komiksowi? Eeeee...
Chodzi o poziom przerysowania. A nie o to że Seven przypomina komiksy np Marvela albo DC.
Crash napisał(a):Kapitanie, "GG" może Ci się bardziej podobać, ale próba udowodnienia, że jest to głębsze i bogatsze kino niż "Siedem" niejako mija się z celem.
Ja tego nie chcę udowodnić, bo to subiektywne odczucie.
Podobnie jak to, że ja przesłania Siedem nie kupiłem, ale kogoś innego może ono przekonywać.
Mefisto napisał(a):Scena, w której zostaje okradziona pokazuje jedynie, że jest głupsza i bardziej ciapowata, niż sama myśli (serio, kto chodzi na mini-golfa z nieznajomymi z paskiem pękającym od dolarów na biodrze?).
Mefisto napisał(a):Jak dla mnie ta scena bardziej pokazuje desperację bohaterki, która sama siebie zapędziła w kozi róg, choć chciała być przecież lepsza i mądrzejsza od wszystkich; oraz to do czego jest zdolna, byleby wyjść na swoje.
Scena kradzieży pokazała jak sama siebie zapędziłą w kozi róg, bo myślała że jest lepsza i mądrzejsza od wszystkich. I od niej zaczęła się poważna desperacja bohaterki.
Mefisto napisał(a):To w takim razie co pokazał jej pierwotny plan? Że to miła, sympatyczna i kochana osoba jest? Ja pierdole.
Żyłka zaraz Ci pęknie. Nie, nie pokazał że to miła sympatyczna kochana osoba. Ale były wspomnienia w których widziała jak Affleck ją zdradza z cycatą studentką, podrywając ją w ten sam sposób co swoją żonę.
I mogła się kompletnie po tym załamać, że planowała popełnić samobójstwo... i przez to właśnie wymyśliła taki diaboliczny plan, a nie przez to że jest psychopatyczną zimną suką.
Ale tą opcję wykresliła scena z Harrisem.
Cytat:W Siedem też. Nie wiem jak można tego nie widzieć.
Tak, każdy kolejny trup i każde kolejne morderstwo bardzo rozwija głównych bohaterów, pokazując ich historię i powodując gruntowne zmiany.
Cytat:CDK? Chyba inne filmy oglądaliśmy - szczególnie, że przed tą sceną jest jeszcze wiele innych znaczących scen.
A ta wiecznie przekładana data w kalendarzu "dziś się zabiję" i podczas gry w golfa jak powiedziała sama do siebie że może jednak nie warto się zabijać?
Cytat:No i ja to wiem. Ale Ty chyba zdajesz się zgrywać idiotę albo nie wiem co. Bo fakt, że jego słowa i sama scena nabiera innego sensu jest rezultatem całej, ponad dwugodzinnej fabuły, a nie jedynie pojedynczej sceny morderstwa.
Scena morderstwa podkreslała jaką psychopatką jest Amy. A to tłumaczyło czemu normalny facet w pierwszej scenie filmu mówi o tym, że myśli o rozwaleniu czaszki swojej żonie.
18-10-2014, 01:33





