(18-10-2014, 13:05)Crov napisał(a): Nie powiedziałem, że nie działałby poza filmem, bo go poza filmem nie słuchałem za bardzo. Napisałem "MOŻE".
A film mógłby być groteskowy i karykaturalny, gdyby miał słabszego reżysera. Fincher cała historie trzyma w ryzach, więc wychodzi z tego ładne kino gatunkowe o psychopatce, a nie baja dla nastolatków, którą łatwo mógłby sie stać w złych rękach. Ja nie widzę jakichś wielkich skuch realistycznych w filmie, a juz na pewno nie w osobie Doogiego Howsera.
To se posłuchaj i nie gadaj głupot

Jeśli chodzi o odrealnienie i karykaturalizm, to chyba mnie źle rozumiesz. Ja tu w ogóle nie mam na myśli realizacji tego filmu, tylko o sam wydźwięk. Fincher jest mistrzem, jesli chodzi o reżyserię i potrafi wszystko trzymać w ryzach, to widać jak na dłoni. Ale z drugiej strony to nie jest film do końca zrobiony na serio. Nie mam na myśli, że to od razu komedia, bo nią w żadnym wypadku nie jest i zgadzam się z Tobą, że w recenzjach jest za dużo wzmianek o tym, że to "czarna komedia", bo humoru to tak na dobrą sprawę nie ma tu zbyt wiele. Ale z drugiej strony, mimo tego, że faktycznie nie ma tu wielkich skuch realistycznych, to nie jest film, który no wiesz, do końca twardo stąpa po ziemi. Kiełkuje też we mnie myśl, o czym ten film tak w sumie jest, ale muszę ją pozbierać do kupy, zanim ją napiszę, więc o tym później

Aha, sam Fincher nawet o tym filmie mówił, że to jego "date movie" i chce, żeby ludzie chodzili na ten film w parach
To już chyba mówi wiele o tym, że do tego obrazu trzeba podejść z odrobiną dystansu.
Aktualnie rządzi: ja
18-10-2014, 13:56






