Babadook (2014)
Jedyna rzecz która naprawdę mi się nie podoba, to końcówka. Albo inaczej, prawie cały ostatni akt, bardziej przypominający nieśmiertelnego Kevina Samego w Domu czy coś równie niepasującego do tego gatunku. Ale nie jest to aż tak wielka wada wbrew pozorom, a to za sprawą postaci. Matka jeszcze ujdzie, normalna rola, niczym się nie wyróżniająca, ale już gówniarz daje popis. Miałem ochotę trzasnąć go w twarz, przytulić, albo wyrzucić z jadącego samochodu i spieprzyć jak najdalej. Szczeniak dobrze zagrał. Babadook to świetny horror i chociaż nie jest straszny (albo jest, tylko zbyt dużo horrorów widziałem i wszystko po mnie spływa, można też uznać, że to nie horror tylko stadium psychiczne osób nie mogących sobie poradzić ze stratą), to zostawia uczucie niepokoju i, co ważniejsze, ciekawości dotyczącej tego, co się zaraz wydarzy. A to dlatego, że film nie rzuca widzowi prosto w twarz wiadra flaków czy tandetnych trików z głośną muzyką i potworem, o nie. Tytułowego stwora widać bardzo, bardzo rzadko i przez parę chwil tylko, do tego jest skryty w cieniu, czy też czai się poza kadrem i widzą go tylko bohaterowie - to jest najlepsze możliwe rozwiązanie, bo nasza wyobraźnia zaczyna działać i podrzuca nam coraz to ciekawsze wizje. Wszystko dzieje się powoli i spokojnie, nic tu nie pędzi do przodu tylko toczy się swoim własnym rytmem, co w połączeniu z prawdziwym minimalizmem i oszczędnością (prawie cały film rozgrywa się w jednym domu! W paru pokojach tylko!) tym większe należą się oklaski.
Jedyna rzecz która naprawdę mi się nie podoba, to końcówka. Albo inaczej, prawie cały ostatni akt, bardziej przypominający nieśmiertelnego Kevina Samego w Domu czy coś równie niepasującego do tego gatunku. Ale nie jest to aż tak wielka wada wbrew pozorom, a to za sprawą postaci. Matka jeszcze ujdzie, normalna rola, niczym się nie wyróżniająca, ale już gówniarz daje popis. Miałem ochotę trzasnąć go w twarz, przytulić, albo wyrzucić z jadącego samochodu i spieprzyć jak najdalej. Szczeniak dobrze zagrał. Babadook to świetny horror i chociaż nie jest straszny (albo jest, tylko zbyt dużo horrorów widziałem i wszystko po mnie spływa, można też uznać, że to nie horror tylko stadium psychiczne osób nie mogących sobie poradzić ze stratą), to zostawia uczucie niepokoju i, co ważniejsze, ciekawości dotyczącej tego, co się zaraz wydarzy. A to dlatego, że film nie rzuca widzowi prosto w twarz wiadra flaków czy tandetnych trików z głośną muzyką i potworem, o nie. Tytułowego stwora widać bardzo, bardzo rzadko i przez parę chwil tylko, do tego jest skryty w cieniu, czy też czai się poza kadrem i widzą go tylko bohaterowie - to jest najlepsze możliwe rozwiązanie, bo nasza wyobraźnia zaczyna działać i podrzuca nam coraz to ciekawsze wizje. Wszystko dzieje się powoli i spokojnie, nic tu nie pędzi do przodu tylko toczy się swoim własnym rytmem, co w połączeniu z prawdziwym minimalizmem i oszczędnością (prawie cały film rozgrywa się w jednym domu! W paru pokojach tylko!) tym większe należą się oklaski.
27-10-2014, 00:24





