(03-11-2014, 13:39)Indroman napisał(a):Wszystko fajnie i dziekuje za rade, ale to, o czym mowisz jest dla mnie drugo albo trzeciorzędne. W 5D interesuje mnie najbardziej wysoka wrażliowść na światło i mała ilość szumów przy dużym ISO (zwlaszcza w mk3). Autofocus to zbędny wymysł w DSLRach jak dla mnie, w ogole mnie nie interesuje, bo jest zwyczajnie niepotrzebny w fabule, gdzie masz zaplanowane, co gdzie bedzie (i jezeli juz to raczej kupie sobie do aparatu follow focus). Ma dla mnie sens tylko na fotkach z wakacji ;)(29-10-2014, 14:58)Crov napisał(a): Uzywany Canon 5D mk2 (ok. 5000 tys zł z obiektywem, bo nówki juz nie ma do dostania raczej, bo mk3 wyszło) jest wystarczajaco pro by trzaskac na nim zajebiste obrazki w warunkach przy niewielkim budżecie (nakręcono nim m.in. "Rubber", cześć "Act of Valor", a ostatnio mikrobudżetowy "Layover"). Jeżeli chodzi o dźwięk to akurat nie mam z nim wielkiego problemu i jestem z niego całkiem zadowolony (problemy we "Wtargnieciu" wynikaly raczej ze slabego wykorzystania mikrofonu, a nie samego mikrofonu - w "Plecaku" i w "Mały, ale pojemny" mysle, ze dzwiek jest calkiem dobry). Ewentualnie kupienie lepszego shotguna to z tego co patrzylem to wydatek rzędu 700-1500zł, ale w ogole przydalby sie po prostu do tego dzwiekowiec i realizator dźwięku, zeby to zrobić w pełni pro.
Potwierdzam, że podane przez Ciebie filmy były kręcone "piątką markiem drugim", ale wystarczy rzucić okiem na zdjęcia z planu by przekonać się ile typowo profesjonalnego sprzętu zostało do tego aparatu podpięte. Wózki, krany, steadicamy, wyświetlacze do podglądu (dodatkowy ekran dla focus pullera), filtry na obiektyw, mikrofony, studyjne światło, mierniki światła i chusteczka wie co jeszcze. Oczywiście nie odkrywam Ameryki, ale zwracam uwagę na fakt, że Canon stanowił tu jedynie pudło, w którym znajdowała się matryca obrazująca. W praktyce 5DMark2 jest niezwykle uciążliwy podczas filmowania. W podanej przez Ciebie cenie poleciłbym Ci raczej 70D z obiektywem STM. Nówka nieśmigana kosztuje nawet mniej, a jeśli nie masz jakiegoś kosmicznego parcia na głębię ostrości aparatów pełnoklatkowych, to nawet się nie zastanawiaj. Ja po trzech latach ochotniczej pracy na 5D przerzuciłem się na "siedemdziesiątkę" i różnica jest KOLOSALNA.
Co do sprzętu w filmach, które wymieniłem - obstawiam, że mówisz o "Act of Valor", które zresztą było kręcone nie tylko 5D i generalnie jest najbardziej profesjonalnym z tych trzech filmów. "Rubber" i "Layover" były kręcone piątką z jakims tam sprzętem, ale na pewno nie było to jakies szalone niewiadomo co (zwlaszcza w "Layover"). Zresztą "Rubber" nawet kręcony był kitowym obiektywem do 5D (obstawiam 17-40).
No i wazniejsza rzecz: rzeczy, o których mowisz albo nie sa mi potrzebne, albo mogę zrobić sam, wiec nie bardzo wiem, co to moze zmieniac. ;) Mam zbudowany handheld, lampe, pseudosteadicam (ktory musze udoskonalic jeszcze) - wózek i slajder to kwestia czasu. Żurawia nie zrobie (poki co), ale myslalem jak moznaby go zastąpić domowym sposobem, wiec jezeli bede potrzebowal ujecia w tym rodzaju to też wymysle. ;) Akurat tego typu sprzęt przy fabule to nie jest problem, bo, tak jak mowie, generalnie to kontrolowane środowisko.
Inna sprawa, ze w tej chwili nie planuje zakupu nowego aparatu, wiec moze jak juz bede decydowal sie wreszcie na zakup czegos nowego to mk3 będzie juz z obiektywem za 5 tysi. ;)
Tutaj jeszcze inny film z budżetem 1000 dolarów kręcony Canonem 5D (aparat pożyczony).
03-11-2014, 15:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-11-2014, 15:06 przez Gal Anonim.)





