(05-11-2014, 14:01)Gieferg napisał(a): Jakoś wszyscy obserwując kod w różnych scenach widzą to co się dzieje, więc nie wiem co niby to stwierdzenie mówi o nim wyjatkowego.Po pierwsze, druga część mojego zdania, którą wyciąłeś, odnosi się właśnie do istotności tego konkretnego zdania w kontekście całej fabuły, w której Neo widzący kod domyka elegancko klamrę. Po drugie, widzowi wypada czasami przypomnieć pewne rzeczy, jak na przykład to, że ktoś taki jak Cypher może bez problemu czytać (w domyśle pozostaje, że również pisać, co jest kluczowe dla zrozumienia całej sceny) kod - klasyczny zabieg scenariuszowi, do tego bardzo nienachalnie zastosowany (w ogóle uważam, że scenariusz do Matrixa to jeden z najlepszych scenariuszy ever). Po trzecie, nie jest tak, że wszyscy z załogi rozumieją kod w równym stopniu. Na statku gościem od rozumienia kodu był tzw. operator, wypadałoby naturalnie, żeby rozumiał go też kapitan. Mouse oczywiście również znał kod, bo jak wiemy pisał symulacje treningowe, ale czy znała go biegle np. Switch? Albo Dozer, mechanik? Dlaczego podczas walki Morfa z Neo Tank rzuca ją na monitory - przecież gdyby wszyscy "widzieli w kodzie" (Mozart pewnie też "słyszał" muzykę, patrząc na nuty), jak Cypher, to by te wizualizacje (dodajmy, że słabej jakości i lagujące z jakiegoś powodu, może ich pokładowy komp miał niewystarczającą moc obliczeniową na renderowanie w czasie rzeczywistym) były niepotrzebne.
(05-11-2014, 14:01)Gieferg napisał(a): Ale skąd pewność, że go ponownie podłączą, czy że ponowne podłączenie w ogóle jest możliwe?Dlaczego miałoby nie być z pomocą kogoś takiego jak Smith? Gniazda przecież ma. Pewności oczywiście nie miał, ale mu to nie przeszkadzało. Chciał się wyrwać z realnego świata i nienawidził Morfeusza za to, że najpierw go wyciągnął z Matrixa ("gdybyś powiedział prawdę wsadziłbym ci w dupę czerwoną pigułkę"), a potem wmawiał mu, że jest wybrańcem, a nie był. Kolejnym motywem jest fakt, że Cypher kochał Trinity i z jego perspektywy nic z tego nie wyszło również przez Morfeusza, który wszystko podporządkowywał słowom Wyroczni i w duchu wiary w przepowiednie wyciągał z Matrixa ludzi, a później ich szkolił, przez co Trinity nie mogła być z Cypherem nawet gdyby chciała, bo przecież Wyrocznia jej przepowiedziała wybrańca. Z perspektywy Cyphera stał on się w realnym świecie totalnie niepotrzebny, ponieważ nie ma już dla niego żadnego "miejsca w przepowiedni". Był on tak rozgoryczony rozwojem wydarzeń (w tym dołączeniem Neo do załogi), że chciał też koniecznie sfalsyfikować przepowiednie Wyroczni, nawet za cenę życia Trinity, którą zapewne też by odłączył. Więc odpowiadając na Twoje pytanie - tak, Cypher był zdesperowany, było to pokazane dość wyraźnie, nawet jeśli częściowo między wierszami.
(05-11-2014, 14:01)Gieferg napisał(a): Nie rozumiesz. Cały ten motyw mi się nie podoba. Tak samo zresztą jak większość nowości wpieprzonych do obu sequeli, ze wskazaniem na architekta i wyrocznię oraz ich rolę w szczególności, więc żadne wyjaśnianie na nic się tu nie zda, bo i tak dalej będę zgrzytał zębami w reakcji na to.Ja nie rozumiem? Ja wszystko rozumiem. Ty pisząc "żadne wyjaśnienie na nic się tu nie zda" udowadniasz natomiast, że nie tylko nie rozumiesz w pełni filmu, lecz co więcej, odmawiasz jego zrozumienia, bo sam fakt, że jest tam coś jeszcze do rozumienia postrzegasz za mało atrakcyjny, więc wolisz "zgrzytać zębami". Można i tak:P
05-11-2014, 15:37 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-11-2014, 15:43 przez und3r.)





