Mamy na forum od groma wątków poświęconych różnym pierdołom, od "złych murzynów", po najlepsze wąsy.
Pomyślałem, że fajnie byłoby założyć temat, w którym wrzucać można byłoby wszelkie, najmniejsze nawet szczegóły, małe "smaczki" związane z oglądaniem filmów i seriali.
W reckach i dyskusjach zazwyczaj skupiamy się na tematach z dużej litery - reżyseria, aktorstwo, scenariusz, efekty, bla, bla, bla. Ale jako, że filmy to nie sterylne wydmuszki i przedstawiają jakiś bogaty, wypełniony fakturą świat, to zawsze znajdzie się coś - nie ważne jak małe, popierdółkowate czy błahe - co zostanie wyłapane przez nasze mózgi i przetworzone na chwilowi zastrzyk endorfin.
To mogą być naprawdę kompletne pierdoły. Rzeczy tak małe i pozornie nieistotne, że często potrzeba kilku seansów, by do nas dotarło, że się nam podobają. To może być wszystko - fragmenty scen, elementy w tle filmu, jakiś charakterystyczny, aktorski manieryzm, wygląd rekwizytów i kostiumów, dialogi, kawałki muzyki. Cokolwiek co waszym zdaniem warto podkreślić, a nie warto dla tego trzaskać dedykowanych postów w tematach poszczególnych filmów.
Jako, że człowiek naoglądał się trochę tych tytułów w życiu, i wyłapanie wszystkich tego rodzaju smaczków z pamięci, graniczy z niemożliwością (nie wiedziałbym nawet od czego zacząć), to postanowiłem, że w otwierającym poście, nie będę się silił na wrzucanie ulubionych filmowych drobiazgów, tylko wymienię fajne szczegóły z tytułów, które obejrzałem/odświeżyłem sobie w ciągu ostatnich kilku tygodni.
Was też zachęcam, do korzystania z wątku i wrzucenia tutaj wszelkich drobiazgów i pierdół, które zapadną wam w pamięci po seansach czegokolwiek. Mental wrzucaj gnaty, Danus wrzucaj kosmitów. Whateva.
Także tego, z ostatnio obejrzanych:
![[Obrazek: GiEVG8P.jpg]](http://i.imgur.com/GiEVG8P.jpg)
1. Baltimorowskie "Aaaaaaaaight".
Rzeczą z "The Wire", która najbardziej wryła mi się w mózg, jest ten charakterystyczny sposób przeciągania "allright" z niemym "r", w akcencie mieszkańców B-More i zamykania tym praktycznie każdej interakcji. Złapałem się na tym, że w trakcie dnia, szukam pretekstu, by wtrącić do rozmowy, rzucone od niechcenia "Aaaaaaaight man", wychodząc tym samym na idiotę.
2. Śmiech Christophera Lamberta.
Rozpierdala mnie ten chuckle za każdym razem.
![[Obrazek: w4irPaf.jpg]](http://i.imgur.com/w4irPaf.jpg)
![[Obrazek: KXvf0jW.jpg]](http://i.imgur.com/KXvf0jW.jpg)
3. Piękna i Bestia
Odświeżyłem sobie w tym tygodniu Batmana Burtona i uznałem, że jedną z moich ulubionych scen tego filmu, jest ten mały moment w finale gdy Batman i Vicky spadają z wieży kościelnej, by zostać w ostatniej chwili zatrzymani przed upadkiem przez grapple gun Gacka. Ten krótki moment gdy oboje trzymają się za ramiona, wisząc w powietrzu, a muzyka Elfmana nagle zmienia ton, w bardziej romantyczny. Psychol w gumowym kostiumie i biała piękność, zawieszeni na tle gotyckiej cegły i gargulców. Bardzo "Beauty and the Beast".
![[Obrazek: fASJN4t.jpg]](http://i.imgur.com/fASJN4t.jpg)
4. Echo gąsienic "Tygrysów", w końcówce "Szeregowca"
Ten moment rozpoczynający ostatni akt Szeregowca, gdy ludzie Millera czekają w okopanych pozycjach, na nadciągające siły Hitlerowców. Film już od kilku minut budował napięcie i uzmysławiał widzowi rozmiary nadchodzących formacji Niemców, ale ich nie pokazywał. Akcji przez cały czas towarzyszyły za to rozchodzące się z głośników echa charakterystycznego, drażniącego uszy pisku gąsienic niemieckich czołgów. Jak dźwięk powoli nadciągających behemotów. Świetne zagranie ze strony Spielberga - taki mały pierdół, a tak podnosi klimat i napięcie sceny.
![[Obrazek: SoBnWS5.jpg]](http://i.imgur.com/SoBnWS5.jpg)
![[Obrazek: sqzy1jV.jpg]](http://i.imgur.com/sqzy1jV.jpg)
5. Zero Wolf z Apocalypto
Holy fuck, this guy. Wielu mieliśmy w kinie charakterystycznych zakapiorów z mordami, które mogłyby kwasić mleko, ale ten szczególnie zapadł mi w pamięć. Jest coś niesamowicie drapieżnego w aparycji tego kolesia. Pamiętam, że z jakiegoś powodu oglądając film pierwszy raz, naszła mnie myśl, że gdyby zantropomorfizować Tyranozaura Rex'a, to pewnie tak wyglądałby jego ludzki avatar. Dominująca prezencja.
![[Obrazek: CikxB45.jpg]](http://i.imgur.com/CikxB45.jpg)
![[Obrazek: p7ujnEk.jpg]](http://i.imgur.com/p7ujnEk.jpg)
6. Casualowy płaszcz Thora z Age of Ultron
Mówiłem, że na tej liście mogą się znaleźć kompletne pierdoły ;) Za wielką życiową niesprawiedliwość uważam to, że istnieją na świecie ludzie wyglądający jak Hemsworth, którzy potrafią się w czymś takim przechadzać, jakby to był "no biggie".
![[Obrazek: 9suGt91.jpg]](http://i.imgur.com/9suGt91.jpg)
7. Włosy Riggsa
Moje uwielbienie do mulletów lat 80, jest dobrze udokumentowane, a te noszone przez młodego Gibsona, Kurta Russela czy wczesnego Stallone'a, to najszlachetniejsza odmiana tej wspaniałej fryzury :) Moim osobistą ambicją od lat, było zapuszczenia takich włosów, niestety nie mam do tego ani łba ani odpowiedniego ryja. Raz próbowałem na początku liceum, mniej wiecej w okresie gdy pojawił się u mnie pierwszy wąs nad wargą. Efekt końcowy był...niegodny.
![[Obrazek: lVSs8xq.jpg]](http://i.imgur.com/lVSs8xq.jpg)
8. Bostoński akcent Afflecka w The Town
Bostoński akcent Marka Wahlberga we wszystkim. Bostoński akcent generalnie.
![[Obrazek: 5EsqWt1.jpg]](http://i.imgur.com/5EsqWt1.jpg)
9. Karabin Cruisa z "Obliviona"
Świetny design gnata. Ładny, stylowy i charakterystyczny, a jednocześnie wyglądający funkcjonalnie i bez przekombinowania w nadmiernie sajfajowym stylu. Broń, która ze spokojem może robić za główny rekwizyt bohatera przez cały film i coś z czym Cruise dobrze wyglądał trzymając to w łapach. Stylowy handgun w bonusie.
![[Obrazek: tumblr_n9o0bqbST91rpc5kho1_500.gif]](https://38.media.tumblr.com/de2f235161b951996d7e27b89df45e99/tumblr_n9o0bqbST91rpc5kho1_500.gif)
![[Obrazek: PIZZA.jpg]](http://www.comicbookmovie.com/images/users/uploads/55646/PIZZA.jpg)
10. Nowojorska Pizza
W dupie mam Madison Square Garden i Empire State Building. Jak kiedyś w życiu zawitam do Big Apple, to głównym priorytetem będzie spróbowanie nowojorskiego home slice. Moja fascynacja NY pizzą zaczęła się gdy po raz pierwszy zobaczyłem ją podczas seansu TMNT na fałhaesie, będąc podrostkiem. Trwa do dziś, napędzana każdym filmem, w którym widać nowojorczyków kupujących kawałek na tekturowej tacy, składających go w pół i zapierdalających tak do pracy. Było w niej coś wyjątkowego. Po latach dowiedziałem się, że moja fascynacja nie była chybiona, bo coś takiego jak New York pizza - w sensie oryginalny, charakterystyczny przepis i smak - istnieje i jest mocno pożądana. Dzieli mnie ocean i brak wizy, ale jest na moim bucket list.
![[Obrazek: LFDBBgn.jpg]](http://i.imgur.com/LFDBBgn.jpg)
11. Głos Ray'a Winstone'a
Zapijaczona flegma wymieszana z papierosowym popiołem, jeszcze nigdy nie brzmiała tak słodko. Kolesia powinni zatrudnić do czytania audiobooków z bajkami dla przedszkolaków.
![[Obrazek: bTJbPfh.jpg]](http://i.imgur.com/bTJbPfh.jpg)
![[Obrazek: uzpmlhQ.jpg]](http://i.imgur.com/uzpmlhQ.jpg)
12. Kaptury Hardy'ego
Look at those fuckers.
![[Obrazek: 7A50hzb.jpg]](http://i.imgur.com/7A50hzb.jpg)
![[Obrazek: Scf8K4I.jpg]](http://i.imgur.com/Scf8K4I.jpg)
13. Znajdowanie po latach starych znajomych w ensamble cast'ach
![[Obrazek: CzunUa2.jpg]](http://i.imgur.com/CzunUa2.jpg)
![[Obrazek: 79ulJw3.jpg]](http://i.imgur.com/79ulJw3.jpg)
14. Kolorystyka w pierwszej bitwie Gladiatora
Miałem bodajże 11 lat gdy zobaczyłem Gladiatora w kinie, i był to chyba pierwszy raz gdy świadomie zwróciłem uwagę na zmanipulowaną kolorystykę sceny, jako narzędzie w rękach reżysera. Chłodne błękity tej sekwencji i zimna stal naramienników rzymskiej segmentaty, wryła mi się w pamięć i prolog Gladiatora do dziś z sentymentu pozostaje jedną z moich ulubionych sekwencji. Jest ona chyba odpowiedzialna za multum późniejszych pseudo-hisotrycznych produkcji utrzymanych w całości w takiej kolorystyce. Gdy holly zabiera się za film, w którym banda pół-nagich, wytatuowanych celtów zapierdala po lasach, prawie zawsze jest "chłodno", szaro i niebiesko.
"strength and honour"
Pomyślałem, że fajnie byłoby założyć temat, w którym wrzucać można byłoby wszelkie, najmniejsze nawet szczegóły, małe "smaczki" związane z oglądaniem filmów i seriali.
W reckach i dyskusjach zazwyczaj skupiamy się na tematach z dużej litery - reżyseria, aktorstwo, scenariusz, efekty, bla, bla, bla. Ale jako, że filmy to nie sterylne wydmuszki i przedstawiają jakiś bogaty, wypełniony fakturą świat, to zawsze znajdzie się coś - nie ważne jak małe, popierdółkowate czy błahe - co zostanie wyłapane przez nasze mózgi i przetworzone na chwilowi zastrzyk endorfin.
To mogą być naprawdę kompletne pierdoły. Rzeczy tak małe i pozornie nieistotne, że często potrzeba kilku seansów, by do nas dotarło, że się nam podobają. To może być wszystko - fragmenty scen, elementy w tle filmu, jakiś charakterystyczny, aktorski manieryzm, wygląd rekwizytów i kostiumów, dialogi, kawałki muzyki. Cokolwiek co waszym zdaniem warto podkreślić, a nie warto dla tego trzaskać dedykowanych postów w tematach poszczególnych filmów.
Jako, że człowiek naoglądał się trochę tych tytułów w życiu, i wyłapanie wszystkich tego rodzaju smaczków z pamięci, graniczy z niemożliwością (nie wiedziałbym nawet od czego zacząć), to postanowiłem, że w otwierającym poście, nie będę się silił na wrzucanie ulubionych filmowych drobiazgów, tylko wymienię fajne szczegóły z tytułów, które obejrzałem/odświeżyłem sobie w ciągu ostatnich kilku tygodni.
Was też zachęcam, do korzystania z wątku i wrzucenia tutaj wszelkich drobiazgów i pierdół, które zapadną wam w pamięci po seansach czegokolwiek. Mental wrzucaj gnaty, Danus wrzucaj kosmitów. Whateva.
Także tego, z ostatnio obejrzanych:
![[Obrazek: GiEVG8P.jpg]](http://i.imgur.com/GiEVG8P.jpg)
1. Baltimorowskie "Aaaaaaaaight".
Rzeczą z "The Wire", która najbardziej wryła mi się w mózg, jest ten charakterystyczny sposób przeciągania "allright" z niemym "r", w akcencie mieszkańców B-More i zamykania tym praktycznie każdej interakcji. Złapałem się na tym, że w trakcie dnia, szukam pretekstu, by wtrącić do rozmowy, rzucone od niechcenia "Aaaaaaaight man", wychodząc tym samym na idiotę.
2. Śmiech Christophera Lamberta.
Rozpierdala mnie ten chuckle za każdym razem.
![[Obrazek: w4irPaf.jpg]](http://i.imgur.com/w4irPaf.jpg)
![[Obrazek: KXvf0jW.jpg]](http://i.imgur.com/KXvf0jW.jpg)
3. Piękna i Bestia
Odświeżyłem sobie w tym tygodniu Batmana Burtona i uznałem, że jedną z moich ulubionych scen tego filmu, jest ten mały moment w finale gdy Batman i Vicky spadają z wieży kościelnej, by zostać w ostatniej chwili zatrzymani przed upadkiem przez grapple gun Gacka. Ten krótki moment gdy oboje trzymają się za ramiona, wisząc w powietrzu, a muzyka Elfmana nagle zmienia ton, w bardziej romantyczny. Psychol w gumowym kostiumie i biała piękność, zawieszeni na tle gotyckiej cegły i gargulców. Bardzo "Beauty and the Beast".
![[Obrazek: fASJN4t.jpg]](http://i.imgur.com/fASJN4t.jpg)
4. Echo gąsienic "Tygrysów", w końcówce "Szeregowca"
Ten moment rozpoczynający ostatni akt Szeregowca, gdy ludzie Millera czekają w okopanych pozycjach, na nadciągające siły Hitlerowców. Film już od kilku minut budował napięcie i uzmysławiał widzowi rozmiary nadchodzących formacji Niemców, ale ich nie pokazywał. Akcji przez cały czas towarzyszyły za to rozchodzące się z głośników echa charakterystycznego, drażniącego uszy pisku gąsienic niemieckich czołgów. Jak dźwięk powoli nadciągających behemotów. Świetne zagranie ze strony Spielberga - taki mały pierdół, a tak podnosi klimat i napięcie sceny.
![[Obrazek: SoBnWS5.jpg]](http://i.imgur.com/SoBnWS5.jpg)
![[Obrazek: sqzy1jV.jpg]](http://i.imgur.com/sqzy1jV.jpg)
5. Zero Wolf z Apocalypto
Holy fuck, this guy. Wielu mieliśmy w kinie charakterystycznych zakapiorów z mordami, które mogłyby kwasić mleko, ale ten szczególnie zapadł mi w pamięć. Jest coś niesamowicie drapieżnego w aparycji tego kolesia. Pamiętam, że z jakiegoś powodu oglądając film pierwszy raz, naszła mnie myśl, że gdyby zantropomorfizować Tyranozaura Rex'a, to pewnie tak wyglądałby jego ludzki avatar. Dominująca prezencja.
![[Obrazek: CikxB45.jpg]](http://i.imgur.com/CikxB45.jpg)
![[Obrazek: p7ujnEk.jpg]](http://i.imgur.com/p7ujnEk.jpg)
6. Casualowy płaszcz Thora z Age of Ultron
Mówiłem, że na tej liście mogą się znaleźć kompletne pierdoły ;) Za wielką życiową niesprawiedliwość uważam to, że istnieją na świecie ludzie wyglądający jak Hemsworth, którzy potrafią się w czymś takim przechadzać, jakby to był "no biggie".
![[Obrazek: 9suGt91.jpg]](http://i.imgur.com/9suGt91.jpg)
7. Włosy Riggsa
Moje uwielbienie do mulletów lat 80, jest dobrze udokumentowane, a te noszone przez młodego Gibsona, Kurta Russela czy wczesnego Stallone'a, to najszlachetniejsza odmiana tej wspaniałej fryzury :) Moim osobistą ambicją od lat, było zapuszczenia takich włosów, niestety nie mam do tego ani łba ani odpowiedniego ryja. Raz próbowałem na początku liceum, mniej wiecej w okresie gdy pojawił się u mnie pierwszy wąs nad wargą. Efekt końcowy był...niegodny.
![[Obrazek: lVSs8xq.jpg]](http://i.imgur.com/lVSs8xq.jpg)
8. Bostoński akcent Afflecka w The Town
Bostoński akcent Marka Wahlberga we wszystkim. Bostoński akcent generalnie.
![[Obrazek: 5EsqWt1.jpg]](http://i.imgur.com/5EsqWt1.jpg)
9. Karabin Cruisa z "Obliviona"
Świetny design gnata. Ładny, stylowy i charakterystyczny, a jednocześnie wyglądający funkcjonalnie i bez przekombinowania w nadmiernie sajfajowym stylu. Broń, która ze spokojem może robić za główny rekwizyt bohatera przez cały film i coś z czym Cruise dobrze wyglądał trzymając to w łapach. Stylowy handgun w bonusie.
![[Obrazek: tumblr_n9o0bqbST91rpc5kho1_500.gif]](https://38.media.tumblr.com/de2f235161b951996d7e27b89df45e99/tumblr_n9o0bqbST91rpc5kho1_500.gif)
![[Obrazek: PIZZA.jpg]](http://www.comicbookmovie.com/images/users/uploads/55646/PIZZA.jpg)
10. Nowojorska Pizza
W dupie mam Madison Square Garden i Empire State Building. Jak kiedyś w życiu zawitam do Big Apple, to głównym priorytetem będzie spróbowanie nowojorskiego home slice. Moja fascynacja NY pizzą zaczęła się gdy po raz pierwszy zobaczyłem ją podczas seansu TMNT na fałhaesie, będąc podrostkiem. Trwa do dziś, napędzana każdym filmem, w którym widać nowojorczyków kupujących kawałek na tekturowej tacy, składających go w pół i zapierdalających tak do pracy. Było w niej coś wyjątkowego. Po latach dowiedziałem się, że moja fascynacja nie była chybiona, bo coś takiego jak New York pizza - w sensie oryginalny, charakterystyczny przepis i smak - istnieje i jest mocno pożądana. Dzieli mnie ocean i brak wizy, ale jest na moim bucket list.
![[Obrazek: LFDBBgn.jpg]](http://i.imgur.com/LFDBBgn.jpg)
11. Głos Ray'a Winstone'a
Zapijaczona flegma wymieszana z papierosowym popiołem, jeszcze nigdy nie brzmiała tak słodko. Kolesia powinni zatrudnić do czytania audiobooków z bajkami dla przedszkolaków.
![[Obrazek: bTJbPfh.jpg]](http://i.imgur.com/bTJbPfh.jpg)
![[Obrazek: uzpmlhQ.jpg]](http://i.imgur.com/uzpmlhQ.jpg)
12. Kaptury Hardy'ego
Look at those fuckers.
![[Obrazek: 7A50hzb.jpg]](http://i.imgur.com/7A50hzb.jpg)
![[Obrazek: Scf8K4I.jpg]](http://i.imgur.com/Scf8K4I.jpg)
13. Znajdowanie po latach starych znajomych w ensamble cast'ach
![[Obrazek: CzunUa2.jpg]](http://i.imgur.com/CzunUa2.jpg)
![[Obrazek: 79ulJw3.jpg]](http://i.imgur.com/79ulJw3.jpg)
14. Kolorystyka w pierwszej bitwie Gladiatora
Miałem bodajże 11 lat gdy zobaczyłem Gladiatora w kinie, i był to chyba pierwszy raz gdy świadomie zwróciłem uwagę na zmanipulowaną kolorystykę sceny, jako narzędzie w rękach reżysera. Chłodne błękity tej sekwencji i zimna stal naramienników rzymskiej segmentaty, wryła mi się w pamięć i prolog Gladiatora do dziś z sentymentu pozostaje jedną z moich ulubionych sekwencji. Jest ona chyba odpowiedzialna za multum późniejszych pseudo-hisotrycznych produkcji utrzymanych w całości w takiej kolorystyce. Gdy holly zabiera się za film, w którym banda pół-nagich, wytatuowanych celtów zapierdala po lasach, prawie zawsze jest "chłodno", szaro i niebiesko.
"strength and honour"
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
08-11-2014, 06:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-11-2014, 06:43 przez Proteus.)





