Nolana po TDKR znienawidziłem, ale Interstellar bardzo mi się spodobał. Owszem, obraz miewa fragmenty kiedy ociera się o dno niczym Prometeusz, tylko w przeciwieństwie do "dzieła" Scotta ma logicznie zachowujących się bohaterów i nie gwałci znanej marki. Co jeszcze? Ostatnie 20 minut (jak dla mnie) świetne, tak odmienne od blockbusterowego gówna, którym raczy się nas w kinie co miesiąc. Doskonale sobie zdaję sprawę, że będę odosobniony w tej opinii, ale mam to serdecznie w dupie. Film ma w sobie to coś, co powoduje, że chyba wybiorę się na kolejny seans. Propsy lecą również do Zimmera, bo to jego najlepsza ścieżka od dłuższego czasu.
Aha, TARS wypadł spoko. Tak samo jak pewien pan w roli dr Manna, którego się nie spodziewałem.
8/10
Aha, TARS wypadł spoko. Tak samo jak pewien pan w roli dr Manna, którego się nie spodziewałem.
8/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
10-11-2014, 15:44





