(26-11-2014, 23:49)PropJoe napisał(a): (26-11-2014, 22:31)Crov napisał(a): Serio dla was finał jest taki wstrząsający? Bo dla mnie jest przewidywalny do bólu i banalny.
Do bólu? Serio?
Zresztą nie chodzi o to, że jest jakiś mega szokujący i zaskakujący tylko o to, że jest sporo świetnie zrealizowanej akcji na czele z zajebistym pościgiem. Pokusisz się o zasugerowanie finału, który by cię usatysfakcjonował?
Nie, bo musiałbym wymyślić cała fabułe dla filmu z taką postacią. Tak, do bólu. Dlaczego?
Bo jak robisz film o dobrym do bólu bohaterze, który jest dobry do bólu to nie zaskakuje film, który na koncu pokaze bohatera dobrego do bólu, który robi coś do bólu dobrego. Gajlenhal przez cały film jest szują - od pierwszej sceny widać, że to gnida, a potem caly czas tylko to potwierdza.
Przez cały film serwuje nam się info o tym, jakie cyniczne są media, więc tryumf cynicznego bohatera, który nie czuje empatii jest nieunikniony. Tak samo jak poświecenie jego partnera, który jest dobrym, niewinnym chłoptasiem, który jest zmanipulowany bardziej niż zaślepiony ambicjami albo kasą. Jest niewinną owieczką, którą wilk w owczej skórze prowadzi na rzeź. Nie miałem żadnych wątpliwości, że Jelenhulej na końcu go podstawi komuś do zabicia - a już po scenie negocjacji mialem pewność, że typ zginie z intencji Dżejka o wielkich gałach.
Zakończenie nawet mogloby takie byc, gdyby film był bardziej zniuansowany i subtelny, a nie jest. W takiej formie w jakiej istnieje obecnie zakończenie jest oczywiste jak 2+2 i nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia. Ba autentycznie, przy ostatniej przemowie Dzejka mowilem sobie "jezeli to bedzie koniec filmu to będe w chu zawiedziony." Zakończenie nie jest też żadną "kropką nad i", ani podsumowaniem całego motywu, i nie wiem w sumie jak moznaby na nie reagować inaczej niż "aha, okej, no tak".
Ale pościg rzeczywiście ładniutki. W ogole ten film wyglada dobrze, choc nie tak dobrze bym się jarał stroną wizualną jakoś mocno.
Cytat:Cytat: Ale są suchary mowione do widza (w stylu "if it bleeds, it leads" albo tego, ze to juz nie jest człowiek tylko nius).
Ten drugi spoko, ale nie wiem, co się tak uczepiliście tego "if it bleeds, it leads". Pasowało mi do postaci Paxtona.
Problem jest w tym, ze to glowny motyw filmu, który jest wałkowany i tłuczony w łeb aż do końca: w nastawionych na kase cynicznych mediach liczy się atrakcyjna historia, a nie empatia dla drugiego człowieka.