(29-11-2014, 21:13)PropJoe napisał(a):Nie. Historia po prostu nie powinna opierać swojego ciężaru na tym, co robi Lou w zwykłym świecie. To tak jakbyś posadził Captaina America w zwykłym świecie i przez cały film pomagałby sąsiadom, tu ugotowałby obiad, zacieśnił przyjaźń, a kulimnacyjnym momentem byłoby to, że ratuje szczeniaczka. Czaisz. :)(29-11-2014, 15:01)Crov napisał(a): Tak. Ale przeszkadza mi to nawet nie w postaciach, a w filmie. Już to tłumaczyłem: jeżeli film opowiada o krystalicznie dobrym bohaterze to nie zaskakuje nic dobrego, co zrobi.To co? Lou w pewnym momencie powinien się złamać i uratować z wraku dziecko lub szczeniaczka? ;)
Zgadzam się, że historia powinna być ciekawsza, ale niekoniecznie wbrew jednowymiarowej naturze Lou. Z jego niezmiennym zepsuciem nie mam problemu.
Cytat:No czyli kwestia bardziej fabuły a nie cech bohatera.No ale przecież ja od początku mowie, ze bohater jest super, a fabula mu nie dorasta do pięt, więc skąd to zaskoczenie? :)
Cytat:Serio? Nieprzewidywalny bohater i historia? Wilk to zajebisty film, przynajmniej półkę wyżej niż Nightcrawler, ale w skali marko historia jest do bólu sztampowa. Owszem, na poziomie poszczególnych scen dzieje się sporo ciekawych/zabawnych rzeczy, ale są one ciekawe/zabawne głównie dlatego, że są szalone. I w tym szaleństwie film/bohater jest też dosyć przewidywalny. Niewiele jest scen i wątków, które nagle skręcałby w zupełnie nieoczekiwanym kierunku.Nie zgadzam sie, że historia ogolnie jest do bólu sztampowa, ale to temat na inną dyskusje. Zawartość jest oryginalna i zabawna, a o to chodzi. Ja ogladajac nie mialem pewnosci jak sie film potoczy za chwile. Jezeli ty w "Wilku..." miałeś tę pewność, że wiesz to mozemy po prostu tutaj zakonczyc na lec agri tu disagri.
29-11-2014, 21:41





