"Leviathan"
Ten rosyjski film to taka gorsza wersja Smarzowskiego.
Jednak nasz reżyser potrafił wpleść intrygę, budować napięcie, trzymać spójność fabuły i nie przesadzić z czasem. A przywary komentować z dowcipem. Wiedząc że pokazuje bardzo jednostronny obraz zawrzeć go w zgrabnej grotesce - vide "Wesele" czy "Dom zły".
Lewiatan jest zbyt łopatologiczny i zbyt długi.
Wszystkiego jest tu po trochu. Historia Hioba jest przywoływana co chwilę, wbijając metaforę widzowi niemalże niczym młotkiem do głowy.
Głównemu bohaterowi życie się sypie na wszelkie możliwe sposoby. Osobiście uważam że zawsze powinien być zachowany pewien balans - czyli zawsze do złych wydarzeń dodać akcent dobra lub nadziei.
A jeśli już tego nie robić to z konkretnego powodu. Tutaj takiego powodu nie ma. Ładunek emocjonalny wykrusza się po drodze gdy film zaczyna nużyć. Krytyka władz i biurokracji rozchodzi się na boki wśród wielu wątków. Nie ma puenty na koniec - ona jest znana już na samym początku seansu.
W dodatku ładunek emocjonalny jest niepotrzebnie marnowany, podobnie jak budowanie napięcia. Przyjaciel protagonisty zdradza go i odchodzi, wątek skorumpowanego burmistrza - bandyty jest ostatecznie zawarty w dwóch scenach.
Reżyser chyba sam nie wiedział do końca co chce powiedzieć. Z jednej strony ciągłe nawiązania do Hioba, z drugiej krytyka biurokracji, bezsilności obywatela, usilne pokazywanie że nikt nie jest w pełni dobry ani zły. I to mogłoby być dobre gdyby znalazł jakiś sposób na spojenie całej fabuły. A ostatecznie skończyło się na zbyt długiej łopatologii.
Wiedząc co się stanie musimy oglądać dalej i dalej jak to główny bohater ma przerąbane.
Ode mnie 7-/10, aż szkoda ładnej muzyki w ostatniej scenie
This is where i leave you
Ciepły i przyjemny aczkolwiek przewidywalny komediodramat. A może raczej dramat obyczajowy z elementami komedii.
Główny bohater grany przez Jasona Batemana przyłapuje swoją żonę we własnym łóżku ze swoim szefem.
Swoją drogą ten aktor ma taką aparycję że niemal wszystkie jego role to facet który nie lubi się zbytnio wychylać i który przyzwyczaił się że życie lubi mu dawać w kość.
Niedługo później umiera mu ojciec i musi powrócić w rodzinne strony... brzmi niemal jak kalka Sędziego.
Sercem filmu są relacje między członkami rodziny - Bateman ma kilku braci i siostrę, którzy są swoimi przeciwieństwami i którym związki też się sypią. Prowadzi to do niewielkich konfliktów i kilku zabawnych sytuacji.
W praktyce wszystko jest niesione przez obsadę która jest... ok. Większa tu chyba zasługa scenarzysty, bo o ile aktorzy jakoś zbytnio nie błyszczą to między postaciami czuć niezłą chemię.
Jedynym aktorem który się wyróżnia jest Adam Driver, co jest dobrym znakiem dla fanów Star Wars.
Gość zdecydowanie ma talent i charyzmę, a zdaje się że w Force awakens ma kluczową rolę.
Szału nie ma choć to przyjemny seans. Na minus jedynie parę momentów gdzie scenariusz wyraźnie ocierał się o bardzo przetarte klisze i przymrużałem tylko oczy myśląc "tylko nie to...". Kilka razy (a może to było kilkanaście) się zaśmiałem.
7/10
Ten rosyjski film to taka gorsza wersja Smarzowskiego.
Jednak nasz reżyser potrafił wpleść intrygę, budować napięcie, trzymać spójność fabuły i nie przesadzić z czasem. A przywary komentować z dowcipem. Wiedząc że pokazuje bardzo jednostronny obraz zawrzeć go w zgrabnej grotesce - vide "Wesele" czy "Dom zły".
Lewiatan jest zbyt łopatologiczny i zbyt długi.
Wszystkiego jest tu po trochu. Historia Hioba jest przywoływana co chwilę, wbijając metaforę widzowi niemalże niczym młotkiem do głowy.
Głównemu bohaterowi życie się sypie na wszelkie możliwe sposoby. Osobiście uważam że zawsze powinien być zachowany pewien balans - czyli zawsze do złych wydarzeń dodać akcent dobra lub nadziei.
A jeśli już tego nie robić to z konkretnego powodu. Tutaj takiego powodu nie ma. Ładunek emocjonalny wykrusza się po drodze gdy film zaczyna nużyć. Krytyka władz i biurokracji rozchodzi się na boki wśród wielu wątków. Nie ma puenty na koniec - ona jest znana już na samym początku seansu.
W dodatku ładunek emocjonalny jest niepotrzebnie marnowany, podobnie jak budowanie napięcia. Przyjaciel protagonisty zdradza go i odchodzi, wątek skorumpowanego burmistrza - bandyty jest ostatecznie zawarty w dwóch scenach.
Reżyser chyba sam nie wiedział do końca co chce powiedzieć. Z jednej strony ciągłe nawiązania do Hioba, z drugiej krytyka biurokracji, bezsilności obywatela, usilne pokazywanie że nikt nie jest w pełni dobry ani zły. I to mogłoby być dobre gdyby znalazł jakiś sposób na spojenie całej fabuły. A ostatecznie skończyło się na zbyt długiej łopatologii.
Wiedząc co się stanie musimy oglądać dalej i dalej jak to główny bohater ma przerąbane.
Ode mnie 7-/10, aż szkoda ładnej muzyki w ostatniej scenie
This is where i leave you
Ciepły i przyjemny aczkolwiek przewidywalny komediodramat. A może raczej dramat obyczajowy z elementami komedii.
Główny bohater grany przez Jasona Batemana przyłapuje swoją żonę we własnym łóżku ze swoim szefem.
Swoją drogą ten aktor ma taką aparycję że niemal wszystkie jego role to facet który nie lubi się zbytnio wychylać i który przyzwyczaił się że życie lubi mu dawać w kość.
Niedługo później umiera mu ojciec i musi powrócić w rodzinne strony... brzmi niemal jak kalka Sędziego.
Sercem filmu są relacje między członkami rodziny - Bateman ma kilku braci i siostrę, którzy są swoimi przeciwieństwami i którym związki też się sypią. Prowadzi to do niewielkich konfliktów i kilku zabawnych sytuacji.
W praktyce wszystko jest niesione przez obsadę która jest... ok. Większa tu chyba zasługa scenarzysty, bo o ile aktorzy jakoś zbytnio nie błyszczą to między postaciami czuć niezłą chemię.
Jedynym aktorem który się wyróżnia jest Adam Driver, co jest dobrym znakiem dla fanów Star Wars.
Gość zdecydowanie ma talent i charyzmę, a zdaje się że w Force awakens ma kluczową rolę.
Szału nie ma choć to przyjemny seans. Na minus jedynie parę momentów gdzie scenariusz wyraźnie ocierał się o bardzo przetarte klisze i przymrużałem tylko oczy myśląc "tylko nie to...". Kilka razy (a może to było kilkanaście) się zaśmiałem.
7/10
12-01-2015, 20:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-01-2015, 20:41 przez Capt. Nascimento.)





