(17-01-2015, 13:37)Lawrence napisał(a): Nie, nie, nie, ten wątek tych istot od samego początku jest poruszany. Przecież jeszcze na Ziemii w NASA pada stwierdzenie, że "ktoś" umieścił tam ten tunel czasoprzestrzenny "oni" itd. Temat powraca przed wlotem do niego, potem oczywiście mamy "podanie ręki" i po wpadce na planecie Miller, motyw istot, które może mogłyby pomóc powraca.OK, faktycznie, już pamiętam, ale jednak nie jest to motywem przewodnim filmu. Nie lecą tam, by ich poznać/odszukać, tylko korzystają z nadarzającej się okazji, by uratować planetę.
Cytat:Co do pierwszego to właśnie dlatego wszyscy mówią o tych kilku scenach, gdyż było ich kilka. Człowiek nie czuł przeładowania efekciarstwem.Lawrence, ale tu nie chodzi o przeładowanie efekciarstwem, tylko o oszukanie widza. W początkowej części filmu Nolan informuje mnie, że to bohaterowie kreują świat i praktycznie wszystko jest możliwe (patrz: wspomniana fantastyczna scena z zawijaniem miasta) po czym pokazuje mi środkowy palec i mówi, że więcej nie dostanę. Po co to było? Dla trailera?
Przytaczałem już kiedyś tekst, w którym autor przywołuje Matrixa jako odwrotność Incepcji - Wachowscy zaczynają spokojnie, obiecują pewne rzeczy, po czym z biegiem filmu stopniowo je pokazują, by w finale iść na całość. Gdyby to Nolan kręcił Matrixa, strzelanina w holu i unikanie kul byłyby w pierwszych 20 minutach filmu, po czym reszta byłaby już tylko standardowym filmem akcji.
Cytat:Nie wspominając o tym, że w samej Inception, takie stworzenie świata podyktowane było scenariuszem.Tak, ale: gdybym to ja pisał scenariusz filmu osadzonego w świecie snów, to nie ograniczałbym sam siebie. A przez takie podejście do tematu (sny muszą być maksymalnie bliskie rzeczywistości, żeby postać nie wiedziała, że śni) Nolan sam sobie wyznacza granicę, za którą nie może wyjść i przez to w jego filmie nie ma praktycznie nic ciekawego. Skoro i tak robię zwykły film akcji, to po co mi w ogóle motyw snów?
Z Interstellar niby jest lepiej, bo mój problem z kosmosem czy planetami w tym filmie to nie kwestia fabuły, a po prostu strony koncepcyjnej. Jeszcze raz odsyłam do obrazów z tej krótkometrażówki, która rozgrywa się wyłącznie w naszym układzie słonecznym - tu też są proste, obce i surowe krajobrazy, a różnica jest kolosalna, bo tutaj widzę, że postaci są na obcych planetach, a nie brodzą w basenie na tyłach studia czy przechadzają po Islandii:
Stwierdziłem, że powtórzę sonie Interstellar na małym ekranie, ale - przepraszam fanów filmu - mam nadzieję, że tak jak przy Mission 4 i drugim Star Treku Paramount się na was wypnie i pierwsze wydanie nie będzie mieć scen IMAX w formacie pełnoekranowym, bo chcę zobaczyć film w całości w 2,4:1
17-01-2015, 13:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-01-2015, 14:00 przez Mierzwiak.)





