Dla mnie "Sopranos" to serial o kryzysie Ameryki. Ale nie politycznym czy ekonomicznym, lecz mentalnym. W każdym sezonie pojawia się leitmotive Gary'ego Coopera. W odcinku trzecim czwartego sezonu Tony daje kapitalny długi spicz w tym temacie. W ogóle praktycznie wszyscy bohaterowie chodzą do psychiatry. Nawet dr Melfi.
Jestem na 4 sezonie i jak dotychczas to mój ulubiony epizod. To, co Paulie w nim wyprawia, przechodzi ludzkie pojęcie :)
Jedyny minus serialu to polityczna poprawność dotycząca Murzynów - jeśli czarny popełnia jakiekolwiek przestępstwo (np. kradnie samochód), to wyłącznie na polecenie białych. Bo jak wiadomo, Murzyn w Ameryce "sam z siebie" nigdy nie popełnia przestępstw - zwłaszcza w New Jersey :)
Cytat:- 3x11 "Pine Barrens" - to wręcz swego rodzaju stand-alone, w którym Chris i Paulie gubią się w lesie. Kapitalna historia z pierwszorzędnym humorem, która jest efektem połączonych sił twórczych Wintera i Van Pattena.
Jestem na 4 sezonie i jak dotychczas to mój ulubiony epizod. To, co Paulie w nim wyprawia, przechodzi ludzkie pojęcie :)
Jedyny minus serialu to polityczna poprawność dotycząca Murzynów - jeśli czarny popełnia jakiekolwiek przestępstwo (np. kradnie samochód), to wyłącznie na polecenie białych. Bo jak wiadomo, Murzyn w Ameryce "sam z siebie" nigdy nie popełnia przestępstw - zwłaszcza w New Jersey :)
17-01-2015, 21:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-01-2015, 21:16 przez Mental.)






