(17-01-2015, 21:05)Mental napisał(a): Dla mnie "Sopranos" to serial o kryzysie Ameryki. Ale nie politycznym czy ekonomicznym, lecz mentalnym. W każdym sezonie pojawia się leitmotive Gary'ego Coopera. W odcinku trzecim czwartego sezonu Tony daje kapitalny długi spicz w tym temacie. W ogóle praktycznie wszyscy bohaterowie chodzą do psychiatry. Nawet dr Melfi.
Ciekawe spostrzeżenie, ale nie wydaje mi się, aby to było sedno serialu. To prawda, w jednym odcinku pojawił się wątek o Amerykanach, jako nacji najchętniej korzystającej z usług terapeutów, ale nie zostało to nigdy szerzej rozwinięte. Dla mnie Gary Cooper był przede wszystkim wyobrażeniem Tony'ego na temat archetypu faceta, strong silent type, który wszelkie problemy zachowuje dla siebie, a nie wypłakuje je na kozetce. Wyobrażeniem, przez które Tony'emu początkowo trudno się było otworzyć na terapii.
(17-01-2015, 21:05)Mental napisał(a): Jedyny minus serialu to polityczna poprawność dotycząca Murzynów - jeśli czarny popełnia jakiekolwiek przestępstwo (np. kradnie samochód), to wyłącznie na polecenie białych. Bo jak wiadomo, Murzyn w Ameryce "sam z siebie" nigdy nie popełnia przestępstw - zwłaszcza w New Jersey :)
Jesteś już tak zboczony na tym punkcie, że dostrzegasz rzeczy, których nie ma. ;) Nigdy nie zauważyłem, aby twórcy Sopranos obawiali się politycznej poprawności. Uważam zresztą, że jest wręcz przeciwnie - zauważ, że zawsze jak ktoś dostaje czapę, a sprawca jest nieznany, to mafiozi automatycznie zrzucają to na czarnych. ;) Jeden z odcinków, w którym m.in. ma to miejsce, ma nawet tytuł "Unidentified Black Males". ;)
18-01-2015, 16:21





