Wynudził mnie wątek Ciri, wydał mi się ostro przegięty. Ta wędrówka po światach zburzyła dla mnie całe to uniwersum - to jest rozwiązanie jak z tandetnego taniego fantasy z lat 80., gdzie He-Man zahacza o naszą rzeczywistość. Nie kupuję tego i już; tak jak nie kupiłbym tego, że Galadriela patrzy w swój rondel i widzi w nim obce światy, w tym krajobraz współczesnego Nowego Jorku. No i moim zdaniem stylistycznie to najgorsza książka ze wszystkich. "Słowa się nie zgrywają", jak to gdzieś, kiedyś ktoś napisał.
21-01-2015, 14:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-01-2015, 14:14 przez military.)






