Dla mnie Wiedźmin jest w top3 książek fantasy.
I to mimo naprawdę wielu wad. O ile zbiór opowiadań Sapkowski napisał naprawdę solidnie, to pod koniec sagi ewidentnie kończyły mu się pomysły i pisał na odpierdziel. Te podróże w czasie Ciri, tłuczenie wątku przepowiedni do bólu, równeległe światy a przede wszystkim LEŚNY DZIADEK to raczej literacki bełkot. Na szczęście sam finał już wraca na odpowiednie tory i jest po prostu epicki.
No i mimo tych słabszych momentów, jako całość saga i zbiór opowiadań (ostatnie życzenie i miecz przeznaczenia) są wspaniałe. Jest niemal wszystko czego brakuje we Włady Pierścieni. Humor, brutalność, realizm, pełnokrwiste postacie. No i ten słowiański klimat plus doskonały protagonista. I motywy "mniejszego zła", wyborów moralnych.
Gdyby ktoś napisał książkę fantasy łączącą zalety Władcy Pierścieni (głęboka i artystyczna wizja świata, rozmach), Wiedźmina - już wymienione przeze mnie i Gry o Tron (gra na emocjach, twisty fabularne, to że nawet główny bohater może w każdej chwili zginąć, niuanse relacji między postaciami) to byłaby IMHO zdecydowanie najlepsza książka fantasy wszechczasów.
A co do Sezonu Burz. Przeciętniak. Książka zaczyna się po prostu fa-tal-nie. Nie wiem co Sapkowskiemu do łba strzeliło gdy pisał fragment z grubymi łysymi babami które na przemian jedzą fasolówkę i pierdzą, a potem spuszczają łomot Geraltowi. I zmarnował dobre motywy, bo eksperymenty na ludziach sprowadzają się do jakiegoś olbrzyma i karła, a z aukcji też nic ciekawego ostatecznie nie wyszło. Pod koniec książka zaczęła się nieco wyrabiać ale jako całość to dwie półki niżej.
I to mimo naprawdę wielu wad. O ile zbiór opowiadań Sapkowski napisał naprawdę solidnie, to pod koniec sagi ewidentnie kończyły mu się pomysły i pisał na odpierdziel. Te podróże w czasie Ciri, tłuczenie wątku przepowiedni do bólu, równeległe światy a przede wszystkim LEŚNY DZIADEK to raczej literacki bełkot. Na szczęście sam finał już wraca na odpowiednie tory i jest po prostu epicki.
No i mimo tych słabszych momentów, jako całość saga i zbiór opowiadań (ostatnie życzenie i miecz przeznaczenia) są wspaniałe. Jest niemal wszystko czego brakuje we Włady Pierścieni. Humor, brutalność, realizm, pełnokrwiste postacie. No i ten słowiański klimat plus doskonały protagonista. I motywy "mniejszego zła", wyborów moralnych.
Gdyby ktoś napisał książkę fantasy łączącą zalety Władcy Pierścieni (głęboka i artystyczna wizja świata, rozmach), Wiedźmina - już wymienione przeze mnie i Gry o Tron (gra na emocjach, twisty fabularne, to że nawet główny bohater może w każdej chwili zginąć, niuanse relacji między postaciami) to byłaby IMHO zdecydowanie najlepsza książka fantasy wszechczasów.
A co do Sezonu Burz. Przeciętniak. Książka zaczyna się po prostu fa-tal-nie. Nie wiem co Sapkowskiemu do łba strzeliło gdy pisał fragment z grubymi łysymi babami które na przemian jedzą fasolówkę i pierdzą, a potem spuszczają łomot Geraltowi. I zmarnował dobre motywy, bo eksperymenty na ludziach sprowadzają się do jakiegoś olbrzyma i karła, a z aukcji też nic ciekawego ostatecznie nie wyszło. Pod koniec książka zaczęła się nieco wyrabiać ale jako całość to dwie półki niżej.
06-02-2015, 22:00





