Nie porwał mnie ten film, jak na tak niesamowicie interesującą tematykę nie ma kompletnie nic do powiedzenia o światku, za kulisy którego zagląda. Że tam, gdzie liczy się sensacja pojawiają się wątpliwości natury moralnej, którą to moralność niektórzy z łatwością zostawiają za drzwiami Toż to najbardziej oczywisty banał i liczyłem na coś więcej, zwłaszcza, jeśli film ma być - czego w ogóle nie odczułem -satyrą. Skoro tak, to jest to tym bardziej strzał kulą w płot.
Lou to okropna postać. Irytujący dupek, który szczyci się, że uczestnicząc w typowo filmowych zbiegach okoliczności jest to zasługą jego talentu i któremu tak naprawdę nie wiadomo o co chodzi - to jak bardzo skupia się na pieniądzach zdaje się jasno świadczyć, że właśnie o kasę mu chodzi, ale... co on z nią w ogóle robi? Odkłada na emeryturę? To miało sugerować gdakanie o myśleniu przyszłościowym? Fabuła zirytowała mnie swoją liniowością i przewidywalnością, moment, w którym Jake zaczyna zbyt mocno reżyserować swoje materiały to pójście na łatwiznę. Decyzja by od razu nie ujawnić taśmy z mordercami wychodzącymi z domu to idiotyzm; materiałów z łapania przestępców i strzelanin było w TV mnóstwo, a ile razy widziano niemalże bezpośrednią relację z morderstwa włącznie z odjazdem sprawców z miejsca i widoczną jak na dłoni tablicą rejestracyjną? Ktoś tu sobie nie za dobrze wykalkulował, co byłoby większą sensacją i nie, nie jest to Lou, ale przede wszystkim scenarzysta.
Nocne, sfotografowane cyfrą LA spoko, ale do Zakładnika nie ma nawet startu.
Jake zagrał bardzo dobrze, i nic więcej, absolutnie nie jest to rola, za którą powinien dostać jakąkolwiek nagrodę, więc wszyscy psioczący na pominięcie tego filmu i samego Jake'a w oscarowych nominacjach powinni się obudzić, bo najwyraźniej majaczą przez sen.
6/10
Lou to okropna postać. Irytujący dupek, który szczyci się, że uczestnicząc w typowo filmowych zbiegach okoliczności jest to zasługą jego talentu i któremu tak naprawdę nie wiadomo o co chodzi - to jak bardzo skupia się na pieniądzach zdaje się jasno świadczyć, że właśnie o kasę mu chodzi, ale... co on z nią w ogóle robi? Odkłada na emeryturę? To miało sugerować gdakanie o myśleniu przyszłościowym? Fabuła zirytowała mnie swoją liniowością i przewidywalnością, moment, w którym Jake zaczyna zbyt mocno reżyserować swoje materiały to pójście na łatwiznę. Decyzja by od razu nie ujawnić taśmy z mordercami wychodzącymi z domu to idiotyzm; materiałów z łapania przestępców i strzelanin było w TV mnóstwo, a ile razy widziano niemalże bezpośrednią relację z morderstwa włącznie z odjazdem sprawców z miejsca i widoczną jak na dłoni tablicą rejestracyjną? Ktoś tu sobie nie za dobrze wykalkulował, co byłoby większą sensacją i nie, nie jest to Lou, ale przede wszystkim scenarzysta.
Nocne, sfotografowane cyfrą LA spoko, ale do Zakładnika nie ma nawet startu.
Jake zagrał bardzo dobrze, i nic więcej, absolutnie nie jest to rola, za którą powinien dostać jakąkolwiek nagrodę, więc wszyscy psioczący na pominięcie tego filmu i samego Jake'a w oscarowych nominacjach powinni się obudzić, bo najwyraźniej majaczą przez sen.
6/10
08-02-2015, 10:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-02-2015, 10:35 przez Mierzwiak.)





