INTO THE WOODS
Pomysł wyjściowy jest całkiem fajny. Zmieszano ze sobą kilka klasycznych baśni, przedstawiono to w formie musicalu, na plan zdjęciowy zwieziono ciężarówkami gwiazdy ekranu, a całym tym bajzlem sterował Rob Marshall. Marschall to gość, który zaczął od mocnego uderzenia bardzo dobrym "Chicago", a później rozmieniał się na drobne filmami "tylko" dobrymi i rozczarowującymi przeciętniakami. "Tajemnice lasu" niestety nie podniosą znacząco jego średniej...
Zaczyna się nawet obiecująco. Co tam zaczyna, przez 3/4 filmu przelatujemy bezboleśnie, bez zgrzytania zębami i zerkania na zegarek, za to z zainteresowaniem obserwując zabawę klasycznymi opowieściami dla dzieci, kiwając z aprobatą dla warstwy technicznej, wsłuchując się w dość skomplikowane - pod względem budowy - teksty piosenek (przy niektórych utworach aktorzy musieli się trochę napocić), tupiąc do rytmu stopą i pozwalając się porwać lekkiemu klimatowi filmu.
Pod koniec zabawa z klasyką wskakuje jednak na nowy poziom, po "...i żyli długo i szczęśliwie" dopisano nowy rozdział "...dopóki nie dopadła ich smutna rzeczywistość". Robi się o wiele bardziej ponuro, klimat siada, humor gdzieś się ulatnia, podobnie jak i zainteresowanie widza. Rozpoczyna się przerażająca nuda. I to taka konkretna nuda. Nuda z gatunku tych skłaniających do filozoficznych pytań typu: "co by tu dzisiaj zrobić na obiad?". Jest źle i to już do samego końca. Przykre.
5/10
Pomysł wyjściowy jest całkiem fajny. Zmieszano ze sobą kilka klasycznych baśni, przedstawiono to w formie musicalu, na plan zdjęciowy zwieziono ciężarówkami gwiazdy ekranu, a całym tym bajzlem sterował Rob Marshall. Marschall to gość, który zaczął od mocnego uderzenia bardzo dobrym "Chicago", a później rozmieniał się na drobne filmami "tylko" dobrymi i rozczarowującymi przeciętniakami. "Tajemnice lasu" niestety nie podniosą znacząco jego średniej...
Zaczyna się nawet obiecująco. Co tam zaczyna, przez 3/4 filmu przelatujemy bezboleśnie, bez zgrzytania zębami i zerkania na zegarek, za to z zainteresowaniem obserwując zabawę klasycznymi opowieściami dla dzieci, kiwając z aprobatą dla warstwy technicznej, wsłuchując się w dość skomplikowane - pod względem budowy - teksty piosenek (przy niektórych utworach aktorzy musieli się trochę napocić), tupiąc do rytmu stopą i pozwalając się porwać lekkiemu klimatowi filmu.
Pod koniec zabawa z klasyką wskakuje jednak na nowy poziom, po "...i żyli długo i szczęśliwie" dopisano nowy rozdział "...dopóki nie dopadła ich smutna rzeczywistość". Robi się o wiele bardziej ponuro, klimat siada, humor gdzieś się ulatnia, podobnie jak i zainteresowanie widza. Rozpoczyna się przerażająca nuda. I to taka konkretna nuda. Nuda z gatunku tych skłaniających do filozoficznych pytań typu: "co by tu dzisiaj zrobić na obiad?". Jest źle i to już do samego końca. Przykre.
5/10
Kinofilia - blog filmowy
PAMIĘĆ ABSOLUTNA, czyli...
TOTAL RECALL 2, czyli dlaczego Paul Verhoeven nie nakręcił kontynuacji.
PAMIĘĆ ABSOLUTNA, czyli...
TOTAL RECALL 2, czyli dlaczego Paul Verhoeven nie nakręcił kontynuacji.
08-02-2015, 17:30





