Theory of Everything nie ma własnego tematu? Może i dobrze, bo film nijaki, nie warty uwagi. Nominacje zupełnie nieuzasadnione, sam nie dałbym ani jednej, nawet dla Redmayne'a, który po prostu przekonująco wykrzywia twarz - to wszystko co mogę powiedzieć o jego Hawkingu. To bardziej wina scenariusza niż Redmayne'a, ale serio, nie pamiętam innego filmu biograficznego z którego dowiedziałbym się o bohaterze tak mało, nawet szczególnie nie widać, żeby ta nauka go fascynowała, liczyłem np. że jakoś wytłumaczą czemu na początku tak ciężko mu wybrać temat pracy doktorskiej, ja nie mam pojęcia, czy on miał w dupie uniwersyteckie procedury, bo czuł się taki mądry i zajebisty, czy serio go nic nie interesowało i nie wiedział co wybrać, czy cokolwiek innego.
Nie będę się więcej rozpisywał, bo o wadach można elaboraty pisać, w każdym razie wymagania miałem nieduże, wiedziałem, że będzie to banalna biografia, ale chciałem, żeby mi przybliżyli dwie sprawy: dorobek naukowy i warsztat pracy Hawkinga oraz to, że skoro lekarze dawali mu ~2 lata życia, choroba się rozwijała w zakładanym tempie, to czemu gość dalej żyje i ciągle może klikać palcem? Co do pierwszego to dostajemy powtórzone 3 czy 4 razy zdanie, że czarne dziury, że wybuch, że osobliwość czasoprzestrzenna - tyle. O tym czemu choroba nie postępuje nie ma ani słowa.
4/10, wkurzę się jeśli to coś dostanie chociaż jedną statuetkę. O ile jeszcze rozumiem nominację za rolę męską, tak wyróżnienie Felicity Jones, która się ładnie uśmiecha oraz muzyki, woła o pomstę do nieba.
Nie będę się więcej rozpisywał, bo o wadach można elaboraty pisać, w każdym razie wymagania miałem nieduże, wiedziałem, że będzie to banalna biografia, ale chciałem, żeby mi przybliżyli dwie sprawy: dorobek naukowy i warsztat pracy Hawkinga oraz to, że skoro lekarze dawali mu ~2 lata życia, choroba się rozwijała w zakładanym tempie, to czemu gość dalej żyje i ciągle może klikać palcem? Co do pierwszego to dostajemy powtórzone 3 czy 4 razy zdanie, że czarne dziury, że wybuch, że osobliwość czasoprzestrzenna - tyle. O tym czemu choroba nie postępuje nie ma ani słowa.
4/10, wkurzę się jeśli to coś dostanie chociaż jedną statuetkę. O ile jeszcze rozumiem nominację za rolę męską, tak wyróżnienie Felicity Jones, która się ładnie uśmiecha oraz muzyki, woła o pomstę do nieba.
09-02-2015, 13:26 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2015, 13:27 przez simek.)





