(11-02-2015, 00:07)f.lamer napisał(a):Konstrukcja szkatułkowa dotyczy ciągu zdarzeń, szkatułkę najczęściej otwiera konieczność dokonania dygresji bez której nie zrozumiemy całej opowieści. Jest to tzw. szkatułka klasyczna. Istnieje też typ szkatułki pod tytułem teatr w teatrze ale opowieść szkatułkowa ma dawać pełen obraz fabuły, a co nam wnosi do fabuły granie przez Riggana postaci równie porąbanej jak on sam?myś gryźli napisał(a):Zacznę od tego - jaka szkatułkowa kompozycja? Przenikanie się "sceny" z "realem" nie jest połączone w żaden logiczny ciąg.
moment, moment...
jeśli o miłości pary staruszków opowiada mcginnis grany przez riggana grany przez keatona, a każda z tych postaci ma jakiś problem na linii miłość-uwielbienie, to nie ma to nic wspólnego z kompozycją szkatułkową?
O prywatnych sprawach Keatona szczęśliwie nic nie wiem.
(11-02-2015, 00:07)f.lamer napisał(a):Pierwszy jak się okazuje nie znaczy ostatni, a o stosunku do córki więcej mówi sam Riggan, moim zdaniem tę scenę można było spokojnie pominąć bez żadnej szkody dla budowania postaci w filmie.myś gryźli napisał(a):Sceny dachowe to nie scena balkonowa ( choć teatralność gniecie ) i nie wnoszą, jak to ładnie zauważył Propjoe, niczego poza dowcipnymi dialogami.
to w scenie dachowej pierwszy raz pojawia się pomysł skoku z budynku i związanej z tym adrenaliny. to w scenie dachowej sam opowiada jak riggan niedostatek miłości okazywanej córce nadrabiał jej adoracją. że o tęsknocie mike'a za naiwną, młodzieńczą szczerością nie wspomnę.
Mierzwiak ja od pierwszego postu w tym temacie narzekałem na mielizny scenariusza. Zaznaczyłem jak byk że ten film "sprawani formalnymi" i aktorstwem stoi. Nie zawsze, ale akurat przy tym filmie tak jest, nie najfajniejszy scenariusz przeszkadza mi w odbiorze. Nic nie poradzę na to że film mnie nie powalił. I tak jest lepiej niż u Oleszczyka.
myś gryźli, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jan 2015.
11-02-2015, 00:59





