(11-02-2015, 17:51)PropJoe napisał(a):Na reszte odpisze potem, bo nie mam za duzo czasu, by wdac sie w glebsza i madrzejsza dyskusje, ale... Kurva ;) Toć od poczatku pisalem, ze gdyby film mi się zajebiscie podobał, wzruszył, rozbawił i sprawil, ze caly czas siedzialem w napieciu to bym pewnie nie myslal o wadach scenariusza (inna rzecz, ze sa ludzie, którym film się podobał, ktorzy mowia, ze nie śmiali sie na tym filmie i nie nazawliby go komedia - nawet czarna - osobiscie tez uwazam, ze momentow do smiania jest tyle, by policzyc je na palcach jednej reki). Już trzeci raz w tym temacie pisze: ja nie pisze o scenariuszu, bo sobie kupilem podrecznik "Jak napisac scenariusz filmowy" chwile przed seansem i doznałem olśnienia, tylko dlatego, że próbuje zrozumieć, dlaczego film mnie nie zaangażował i nie poruszył. :) I jak widac to nie jest tylko moja przypadłość, bo coraz wiecej widze opinii znacznie bardziej letnich niż wśród forum KMF i krytyków.Cytat:Raz czy dwa sie usmiechnalem. ;)No i może to jest sedno Twojego problemu z filmem? Nie kwestionuję Twojego obiektywizmu, bo argumentujesz spójnie i logicznie, ale mam wrażenie, że odbiór filmu trochę rzutuje na analizę. No ale przyjmijmy, że drążysz, bo szukasz sedna problemu. Moim zdaniem winnym nie jest scenariusz. Szczgólnie, że na tyle, na ile znam teorię to Birdman spełnia najważniejsze warunki - jest konflikt, jest motywacja bohatera.
BTW, jaki jest konflikt w Birdmanie?
11-02-2015, 19:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-02-2015, 19:48 przez Gal Anonim.)





