(14-02-2015, 07:46)Rodia napisał(a): Jeśli chodzi o wydźwięk całości: teoretycznie film zachowuje ducha powieści i widać, że Fincher podszedł do materiału źródłowego z szacunkiem, ale jednak postanowił zmienić jego wymowę w drugiej części filmu - decydując się właśnie na omawianą tu szeroko satyrę. Bo to jest satyra. W książce tego nie ma. Książka jest realistyczna; film - satyryczny, cierpki, gorzki; w książce Flynn położyła duży nacisk na to, żeby cały plan Amy i jej osobowość NAPRAWDĘ trzymały się kupy; w filmie Fincher nie tyle to olał, ile po prostu zrobił, co mógł by historia się nie rozlatywała i skupił się na czymś innym; książka sprawia wrażenie prawdziwie zaangażowanej, silącej się na głębię, smutnej i wiarygodnej; w filmie trochę tego mamy, ale potem jest scena zabicia Desiego (w powieści nawet nie pokazana i o wiele mniej dramatyczna) i prysznic z Amy zmywającą z siebie krew. To jest ciekawy trick i szacun dla Finchera, że zdecydował się na coś tak nietypowego, ale sorry - mistrzem ciętej satyry to on nie jest i nigdy nie będzie.Fincher, Fincher, Fincher, ale to Flynn napisała scenariusz. Oczywiscie Fincher mogl jej podyktowac, czego oczekuje, ale to chyba nie był scenariusz na zamówienie jego, tylko studia.
14-02-2015, 11:05





