Birdman (reż. Alejandro González Iñárritu)
Crov, sorry, nie chce mi się odpowiadać z cytowaniem. Możemy powoli kończyć? Błagam. Bo ma wrażenie, że ja swoje a Ty swoje.

Po pierwsze, nie pisz, że od początku chodziło Ci o ekspozycję, bo zaczęło się od tego, że twierdziłeś, że w filmie nie ma konfliktu, nie wiesz, czego bohater chce, co stawia na szali i co się stanie jak mu się nie uda. Ja i inni użytkownicy zasugerowali, że te rzeczy są w filmie wyjaśnione (owszem, często w dialogach i owszem czasami może zbyt bezpośrednio).

Nie chce mi się przeglądać wszystkich postów, ale nie wydaje mi się, żebym na Twoją prośbę o wskazanie miejsc, w których motywacja Riggana jest widoczna odpowiedział: ja tam ją czuję! kibicowałem mu. A Twój dialog rekonstruujący naszą dyskusję sugeruję, że ja na Twoje fakty dopowiadam emocjami. Dlatego uważam, że trochę snobujesz (ale nie tak bardzo, jak poprzez wykłady z teorii filmmakingu;)).

Ja mógłbym napisać taki dialog:
Crov: - W Birdmanie nie ma konfliktu!
PropJoe: - Ja tam widzę konflikt możliwości vs. pragnienia Riggana.
Ktoś (Mierzwiak?) - Riggan vs. Riggan.
Ktoś inny: - (coś podobnego).
Crov: ...

Być może się nie zrozumieliśmy lub wyraziłeś się nieprecyzyjnie, ale skoro zasugerowałeś test oglądania bez dźwięku to założyłem, że problemem dla Ciebie jest dużo mówienia a mało pokazywania (co jest cechą każdego gadanego filmu i dlatego przywołałem mniej lub bardziej pasujące porównania) a nie "ekspozycyjność" dialogów. Bo testem tego drugiego byłoby raczej słuchanie tych dialogów. I w tym względzie po części zgadzam się z Tobą. Czasami zamiast mówić "zależ mi" Riggan mógłby coś zrobić lub powiedzieć to samo mniej bezpośrednio. Tak powiedzieć, bo to gadany film. Jasne, że dotknięcie nogi pod stołem w Whiplash jest fajniejsze niż powiedzenie "Jest miło, dobrze się z Tobą bawię, podobasz mi się", ale nie zawsze tak można/trzeba.

Plus, co też powtarzam a Ty chyba ignorujesz, najważniejsze jest jednak pokazane. Riggan mocno wczuwa się w scenie próby z Nortonem, WIDAĆ, że mu zależy. Podjarany mówi kumplowi, że muszą zatrudnić Nortona, że załatwi pieniądze. Wkurwia się o skręta, bo mu zależy na córce. Wkurwia się o wywiad w gazecie, bo zależy mu na własnym wizerunku. (WIDAĆ jak wyprowadza cios! WIDAĆ!). Demoluje garderobę, bo jest wkurwiony. Demoluje a nie mówi, że jest wkurwiony. Spojrzeniem wyraża swoje zaniepokojenie/dezaprobatę dla obmacywania córki przez Nortona. Biegnie zdeterminowany przez Times Square, bo mu zależy, żeby nie zawalić sztuki. To wszystko widać na ekranie. Myślę, że Birdman zdałby Twój test oglądania bez głosu lepiej niż sugerujesz i lepiej niż porównywalne tytuły.

Co do kwestii subiektywizmu to chodzi mi tylko o to, że wybiórczo wybierasz sobie narzędzia i piszesz, że w innych filmach coś co w Birdmanie jest wadą mogłoby zostać zrównoważone czymś innym. Spoko. Ale ja mogę w ten sam sposób powiedzieć, że dla mnie jakiś ewidentny atut nie równoważy określonej wady. To jest kwestia subiektywnego odczucia, bo mi coś może bardziej przeszkadzać niż Tobie albo Tobie coś tam może wynagradzać każdą wadę. Nie udawajmy w takim razie, że przeprowadzamy obiektywną analizę.

Wiele jestem w stanie przyjąć, nawet mentorski ton, ale z tym jednym ujęciem to naprawdę nie kumam co próbujesz udowodnić. Tak uważam, że scenariusz Birdmana jest podporządkowany jednemu ujęciu. Dobrze wyjaśnił to Mierzwiak i myślałem, że to oczywiste. Uważasz, że scenariusz został napisany bez założenia, że zostanie nakręcony w taki sposób? Nie twierdzę i nigdy nie sugerowałem oczywiście, że scenariusz wymusza jedno ujęcie i że nie ma filmów podobnie lub lepiej do tego pasujących. Ale co to ma do rzeczy?! Nie wiem też jakim dowodem na cokolwiek miałaby być konieczność robienia cięć, która przecież wynika głównie ze względów praktycznych, technicznych, logistycznych. Bo tych nieszczęsnych przejść dzień/noc na siłę można by uniknąć.

Nie wiem jakie przykłady filmów bardziej nadających się do jednego ujęcia (i to dosłownie bez cięć) masz na myśli. Do głowy przychodzą mi tylko jakieś bardzo teatralne rzeczy oparte wyłącznie na dialogach w jednym pomieszczeniu. Tylko czy wtedy jedno ujęcie byłoby bardziej uzasadnione i atrakcyjne niż w Birdmanie? No, ale to tylko dygresja. Chyba, że chcesz mnie oświecić.

No i błagam, nie musisz mnie zapewniać, że każdy scenariusz można by nakręcić tak jak Birdmana. Tylko po co? No chyba, że uważasz ten zabieg w Birdmanie za absolutnie zbędny popis techniczny. Naprawdę nie widzisz różnicy w skryptach Birdmana i Gone Girl pod tym względem?

Bo moim zdaniem ten zabieg nie tylko dodaje energii filmowi, ale też pozwala na fajne wynikające ze scenariusza (!) zabawy czasem i przestrzenią (choćby wejście Nortona).


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Wiadomości w tym wątku
RE: Birdman (reż. Alejandro González Iñárritu) - PropJoe - 27-02-2015, 14:29

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  DIGGER (2026) reż. Alejandro G. Iñárritu Spoilerowo 0 177 22-02-2026, 14:09
Ostatni post: Spoilerowo
  Bardo (Netflix, 2022) - reż. Alejandro González Iñárritu Kryst_007 12 1,992 22-11-2022, 22:16
Ostatni post: Kryst_007
  The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu Szaman 357 71,788 31-07-2016, 10:47
Ostatni post: Gieferg
  [oddzielony] The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu Arahan 0 491 14-07-2014, 10:32
Ostatni post: Arahan



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości