Birdman (reż. Alejandro González Iñárritu)
(27-02-2015, 14:29)PropJoe napisał(a): Po pierwsze, nie pisz, że od początku chodziło Ci o ekspozycję, bo zaczęło się od tego, że twierdziłeś, że w filmie nie ma konfliktu, nie wiesz, czego bohater chce, co stawia na szali i co się stanie jak mu się nie uda. Ja i inni użytkownicy zasugerowali, że te rzeczy są w filmie wyjaśnione (owszem, często w dialogach i owszem czasami może zbyt bezpośrednio).
Ale zaraz, ja krytykowalem jedna rzecz czy caly scenariusz, ktory ma rozne wady? Bo jestem pewien, ze krytykowalem caly scenariusz, ktory ma rozne wady. Dalej nie ma żadnego konfliktu - żadnego konfliktu możliwości Riggana, bo w czym niby jest przedstawiony? Gdzie mamy pokaz możliwości Riggana, zeby byla mowa o jakims konflikcie jego mozliwosci oraz pragnien? I nie jest jasne, co bohater stawia na szali. Wiadomo, że wylożył pieniądze - wiec jest łopatologicznie powiedziane, ze zainwestowal w to duzo - ale co się stanie, jezeli mu sie nie uda? Nie jest nawet powiedziane - bo to nie jest tak, ze straci kariere, córke, dom, możliwośc zarobku cokolwiek. Tak jak pisalem od poczatku - Riggan jezeli przegra ze sztuka to moze isc do reality show i zarobic na zwykle życie.

Cytat:Nie chce mi się przeglądać wszystkich postów, ale nie wydaje mi się, żebym na Twoją prośbę o wskazanie miejsc, w których motywacja Riggana jest widoczna odpowiedział: ja tam ją czuję! kibicowałem mu.
:)

Cytat:Ja mógłbym napisać taki dialog:
Crov: - W Birdmanie nie ma konfliktu!
PropJoe: - Ja tam widzę konflikt możliwości vs. pragnienia Riggana.
Ktoś (Mierzwiak?) - Riggan vs. Riggan.
Ktoś inny: - (coś podobnego).
Crov: ...
I rzeczywiscie tak to wyglada. Jak juz pisalem: dobrze, ze widzisz ("ja tam ją czuje!" :)), ale ja chce, zebys mi pokazał w czym ona sie przejawia, w czym to widac. Np. w "Wrestlerze" man vs. himself jest przedstawione tak, ze najpierw bohater obnaza sie emocjonalnie przed córką, a potem zawala naprawienie z nia relacji, bo poddaje sie wlasnym slabosciom - Riggan tez niby poddaje sie wlasnym slabosciom, bo zapija pałe, ale nie ma to zadnego negatywnego efektu, ergo nie ma żadnego "himself" które mu przeszkadza i jest jego "vs." :)

Cytat:Być może się nie zrozumieliśmy lub wyraziłeś się nieprecyzyjnie, ale skoro zasugerowałeś test oglądania bez dźwięku to założyłem, że problemem dla Ciebie jest dużo mówienia a mało pokazywania (co jest cechą każdego gadanego filmu i dlatego przywołałem mniej lub bardziej pasujące porównania) a nie "ekspozycyjność" dialogów.
Dużo mowienia zamiast pokazywania = za duzo ekspozycji w dialogach. Wiec mam nadzieje, ze juz sie rozumiemy. :) Za duzo mowienia, a za malo pokazywania nie jest cechą kazdego gadanego filmu. "Za dużo" to nie oznacza, ze wiecej ogólnie mowia niż robią, tylko wiecej informacji przekazują przez dialogi, kiedy mogą zrobić to dzialaniami. Bohaterowie "Before Sunrise" porozumiewaja sie podtekstem i dzialaniem, a nie mowieniem sobie, ze sie w sobie zakochuja.

Cytat:Czasami zamiast mówić "zależ mi" Riggan mógłby coś zrobić lub powiedzieć to samo mniej bezpośrednio.
No i przeciez o to mi chodzi. Nigdzie nie powiedzialem, ze dialogow w filmie nie powinno byc czy inny chu - wybacz, przepraszam jezeli niezrozumiale to napisalem czy coś, i tak to odebrales. Chodzi o wypowiadanie rzeczy (tj. celu postaci, emocji postaci) wprost - dobre dialogi tak nie robia, chyba że nie ma innego wyjscia.

Cytat:Jasne, że dotknięcie nogi pod stołem w Whiplash jest fajniejsze niż powiedzenie "Jest miło, dobrze się z Tobą bawię, podobasz mi się", ale nie zawsze tak można/trzeba.
Ale to dotkniecie pod stolem mowi wiecej niż szekspirowski monolog. Widze, ze jednak mnie rozumiesz, wiec dlaczego nie zawsze mozna/trzeba? Dlaczego "Birdman" nie mógł/nie musiał?

Cytat:Plus, co też powtarzam a Ty chyba ignorujesz, najważniejsze jest jednak pokazane. Riggan mocno wczuwa się w scenie próby z Nortonem, WIDAĆ, że mu zależy. Podjarany mówi kumplowi, że muszą zatrudnić Nortona, że załatwi pieniądze. Wkurwia się o skręta, bo mu zależy na córce. Wkurwia się o wywiad w gazecie, bo zależy mu na własnym wizerunku. (WIDAĆ jak wyprowadza cios! WIDAĆ!). Demoluje garderobę, bo jest wkurwiony. Demoluje a nie mówi, że jest wkurwiony. Spojrzeniem wyraża swoje zaniepokojenie/dezaprobatę dla obmacywania córki przez Nortona. Biegnie zdeterminowany przez Times Square, bo mu zależy, żeby nie zawalić sztuki. To wszystko widać na ekranie. Myślę, że Birdman zdałby Twój test oglądania bez głosu lepiej niż sugerujesz i lepiej niż porównywalne tytuły.
No i to są, do pewnego stopnia, spoko sceny. Zwlaszcza pierwsza scena proby jest niezla. Co do biegu przez Times Square to jest z ta scena taki problem, ze bohater niczym nie ryzykuje - a przynajmniej w kontekscie filmu nie ryzykuje. Powiesz "ryzykuje godność". Zgodziłbym sie, gdyby ta scena miala jakis wplyw na jego godność w filmie. Bo to tak jak z tym, ze jego slawa niby przeminela, ale jednak w filmie wszyscy go kojarza jako Birdmana i chca go obejrzec na scenie. Riggan niczego nie poswieca idac w gatkach przez Tajms Skłer, bo nie ma to żadnego efektu - to nie jest tak, ze pojawia sie ryzyko, ze ludzie nie beda chcieli obejrzec sztuki, bo Riggan sie osmieszyl albo coś takiego. Np. bo musi trzymac fason, bo bogate stare białasy lubia tylko dystyngowanych artystów, a on znajduje sie w trudnej sytuacji i musi to zrobic, bo inaczej nie bedzie sztuki. Nie - on przechodzi, ma niekomfortowa mine, ktos mu cyknal fotki, i tyle, jest sławą jutuba.

Cytat:Ale ja mogę w ten sam sposób powiedzieć, że dla mnie jakiś ewidentny atut nie równoważy określonej wady. To jest kwestia subiektywnego odczucia, bo mi coś może bardziej przeszkadzać niż Tobie albo Tobie coś tam może wynagradzać każdą wadę. Nie udawajmy w takim razie, że przeprowadzamy obiektywną analizę.
Nie do konca. Bo np. jeden film ma oryginalnego bohatera postepujacego w oryginalnych sposob (czyli nietypowy, zaskakujacy), wiec nie musi miec od razu jasno zarysowanych jego dążeń i konfliktu, a drugi ma kliszowatego bohatera, który jest nieciekawy, bo widzielismy takich setki, ale ma za to ciekawe ambicje i konflikt. Co jest "ciekawe" to oczywiscie pojęcie względne, ale to że w jednym filmie dążenia bohatera są mniej ważne, bo np. jest oryginalny albo w nietypowej fabule osadzony nie znaczy, ze w drugim filmie opartym na kliszach też może być.

Cytat:Wiele jestem w stanie przyjąć, nawet mentorski ton, ale z tym jednym ujęciem to naprawdę nie kumam co próbujesz udowodnić. Tak uważam, że scenariusz Birdmana jest podporządkowany jednemu ujęciu. Dobrze wyjaśnił to Mierzwiak i myślałem, że to oczywiste. Uważasz, że scenariusz został napisany bez założenia, że zostanie nakręcony w taki sposób? Nie twierdzę i nigdy nie sugerowałem oczywiście, że scenariusz wymusza jedno ujęcie i że nie ma filmów podobnie lub lepiej do tego pasujących. Ale co to ma do rzeczy?!
Nie wiem, to ty stwierdziles, ze film jest nakrecony jednym ujeciem to jeden z zalet scenariusza. Nie wiem za bardzo dlaczego się oburzasz - ja mowilem tylko, ze "jedno" ujęcie to najoryginalniejsza rzecz w "Birdmanie", ale jej istnienie w filmie nie jest zasługą scenariusza. Tak jak mowilem, "Gone Girl" też mozna by bylo nakrecic takim "jednym" ujeciem jezeli komuś naprawde by sie chcialo i nie trzeba by bylo zmieniac niczego w scenariuszu.

Cytat:Nie wiem też jakim dowodem na cokolwiek miałaby być konieczność robienia cięć, która przecież wynika głównie ze względów praktycznych, technicznych, logistycznych. Bo tych nieszczęsnych przejść dzień/noc na siłę można by uniknąć.
No konkretnym dowodem, bo przejścia np. z, bodaj, Times Square na ekran telewizora nie dałoby sie zrobic prawdziwym jednym ujęciem. Gdyby scenariusz byl napisany pod jedno ujecie to śledzilibysmy jakiegos bohatera z jednej sceny do tego baru, zeby zaczal kolejna scene, a nie ogladali przejscie przez telewizor.

Cytat:No i błagam, nie musisz mnie zapewniać, że każdy scenariusz można by nakręcić tak jak Birdmana. Tylko po co?
Po to, ze stwierdziłeś, że "jedno" ujęcie to zasługa scenariusza (w kontrze do mojej uwagi, ze scenariusz nie jest szczegolnie oryginalny), wiec zwracam uwage, ze to nie prawda. Wybacz mentorski, snobistyczny, egocentryczny, przemądrzały ton, ale jak sie z czyms nie zgadzam to to wypominam. Czasem. :)

Cytat:No chyba, że uważasz ten zabieg w Birdmanie za absolutnie zbędny popis techniczny.
Stary, ale o co chodzi? :) Powiedziales, ze "jedno" ujęcie to zasluga scenariusza, co dla mnie jest absurdem, a teraz sie dziwisz, ze o tym pisze? :) Dajmy już spokoj z tym watkiem.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Wiadomości w tym wątku
RE: Birdman (reż. Alejandro González Iñárritu) - Gal Anonim - 27-02-2015, 16:31

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  DIGGER (2026) reż. Alejandro G. Iñárritu Spoilerowo 0 177 22-02-2026, 14:09
Ostatni post: Spoilerowo
  Bardo (Netflix, 2022) - reż. Alejandro González Iñárritu Kryst_007 12 1,992 22-11-2022, 22:16
Ostatni post: Kryst_007
  The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu Szaman 357 71,787 31-07-2016, 10:47
Ostatni post: Gieferg
  [oddzielony] The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu Arahan 0 491 14-07-2014, 10:32
Ostatni post: Arahan



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości