Birdman (reż. Alejandro González Iñárritu)
simek napisał(a):Zacznę od tego, że mnie problemy Riggana również jakoś szczególnie nie angażują i zbytnio się z nim nie utożsamiam, ale rozumiem jego dążenia, wszystkie są logiczne i prawdopodobne.

A no widzisz - właśnie o to mi chodzi. Z tym się kompletnie zgadzam.

simek napisał(a):I nie zgadzam się, że Riggan się nie może zdecydować co on chce – przecież on wyraźnie chce się odciąć od swojej dawnej kariery i zostać prawdziwą gwiazdą w teatrze, tylko, że niestety chcieć wcale nie znaczy móc i Rigganowi za bardzo nie wychodzi, co sprawia, że Birdman go kusi i mówi, żeby popierdolił ambicje, nie udawał, że jest kimś więcej i wrócił do odcinania blockbusterowych kuponów.

Ale Birdman jest alter ego Riggana. Są tą samą osobą. Dla mnie wyglądało to tak, jakby Riggan nie umiał się zdecydować czego właściwie chce.

simek napisał(a):Wyobraź sobie, że Birdman to taki Rocky, który podczas treningów doznaje kontuzji, ma problemy rodzinne, dostaje wpierdziel od swoich sparingpartnerów, a dziennikarze go krytykują i mówią, żeby wrócił do MMA, gdzie był gwiazdą lata temu, a nie zajmował się prestiżowym boksem. Nie zawsze praca jest zwieńczona sukcesem i nie zawsze ambicje i pragnienia dają motywację do ciężkiej pracy, co wcale nie znaczy, że są mniej prawdziwe i ciekawe z filmowego punktu widzenia.

Praca nie musi być zakończona sukcesem - na przykład w "Za wszelką cenę" nie mamy happy endu, a wcale wątek głównej bohaterki nie jest mniej angażujący.

Chodzi mi o konstrukcję protagonisty. Ja w tym filmie wyraźnie nie kibicowałem Rigganowi, nie utożsamiałem się z nim i jego problemy/wątek mnie kompletnie nie porwał. Gdyby podkręcić jego motywacje, by jednocześnie dało się z nimi identyfikować - np. chciałby przekonać żonę by do niego wróciła, pojednać się z córką, mógłby być na skraju bankructwa (a może jakieś długi?) i faktycznie ta sztuka byłaby jego "być albo nie być". To takie pomysły od ręki - żeby sprawić, by bohater wzbudzał więcej sympatii i nieco podkręcić stawkę, skupiając uwagę widza w tym wątku i trzymając go w napięciu.

Nie mówię, że w każdym filmie trzeba się do takich metod stosować, ale w "Birdmanie" właśnie wyraźnie mi tego zabrakło.

PropJoe napisał(a):Moim zdaniem niezbyt szczegółowo, ale mniejsza o to. Może to i lepiej. Naprawdę, noł ofens, ale szkoda Twojego i mojego czasu. Przede wszystkim jeśli piszesz, że "Riggan to typ milionera który użala się nad sobą, bo chciałby być miliarderem." to ja naprawdę nie wiem, jak się do tego odnieść. Oglądaliśmy inne filmy. Skąd te miliardy i Birdman 4?

To była metafora. Tłumacząc dosłownie - Riggan był nadal celebrytą, który miał swoje pięć minut sławy i raczej jest ustawiony - może wrócić do Birdmana 4 (przez cały film go to kusiło), tym bardziej, że wszyscy nadal się emocjonowali poprzednimi Birdmanami, a azjatycki krytyk to prawie z krzesła spadł jak zrozumiał przez pomyłkę "Birdman 4".
A do tego jeszcze mógł zawsze wykorzystując swoje głośne nazwisko znaleźć angaż w drugiej, zamiast pierwszej lidze Hollywood i nadal zgarniać sporą kasę. A te miliardy to jego "chcę być wielkim artystą" albo "chcę być blockbusterowym gwiazdorem".

Dlatego nie kupuję jego dramatu i nie mogę się z nim identyfikować.
Żebym faktycznie przejmował się jego problemem, musiałbym zobaczyć np. jaką drogę przeszedł by aspirować do miana artysty, poświęcając się, ciężko pracując. Podniesienie stawki też przykuło by uwagę i zwiększyło napięcie.

Jego postawa jest dla mnie roszczeniowa - chce być wielkim artystą bo tak.

Czyli powiem tak - rozumiem jego motywacje i sama postać jest dość wiarygodnie pokazana. Ale jej problem mnie nie zainteresował, nie kupowałem jego dramatu i szczerze mówiąc Riggan sam w sobie mało mnie podczas seansu obchodził. I to była słabsza strona tego filmu.

PropJoe napisał(a):Podpowiedź: nie ma w filmie żadnego wątku lesbijskiego.

No ale teraz czepiasz się słówek (choć fakt, "wątek" to akurat było średnio trafione słowo w tamtym cytacie :) ), pomijając meritum tego o czym pisałem. Scena lesbijska to jest kropelka w szklance wody. :)
To był rzucony od ręki przykład scen które odwracały uwagę od głównego wątku, rozpraszając resztki zaangażowania w główny wątek i budowanego napięcia. Dodając do tego irytującą muzykę i problem o którym napisałem powyżej (protagonisty i jego wątku) i to tłumaczy, dlaczego nie byłem w ten film zaangażowany emocjonalnie, nie trzymał mnie w napięciu, nie poruszył w żaden sposób.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Wiadomości w tym wątku
RE: Birdman (reż. Alejandro González Iñárritu) - Capt. Nascimento - 05-03-2015, 16:29

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  DIGGER (2026) reż. Alejandro G. Iñárritu Spoilerowo 0 177 22-02-2026, 14:09
Ostatni post: Spoilerowo
  Bardo (Netflix, 2022) - reż. Alejandro González Iñárritu Kryst_007 12 1,992 22-11-2022, 22:16
Ostatni post: Kryst_007
  The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu Szaman 357 71,792 31-07-2016, 10:47
Ostatni post: Gieferg
  [oddzielony] The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu Arahan 0 491 14-07-2014, 10:32
Ostatni post: Arahan



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości