Dobry film? Bynajmniej. Nolan próbuje połączyć familijny dramat z mocno naukową fantastyką, ale każdy z tych elementów nie działa u niego nawet oddzielnie, a co dopiero łącznie. Wątek familijny to typowa hollywoodzka sztampa wyjęta z przeciętnej superprodukcji. Rodzinka jest tak papierowa, że jej losy w ogóle nie angażują. Część fantastyczną z kolei morduje pseudonaukowy bełkot i chodzące klisze w postaci członków załogi. Dialogi, poza bełkotem, wypełnia również łopatologia - bohaterowie nie rozmawiają, oni tłumaczą widowni co się dzieje. Nolan kompletnie olał naturalność dialogów, a co więcej, wycinając etap przygotowań do odlotu (skądinąd fajny pomysł), doprowadził do durnej sytuacji, w której bohaterowie dopiero w trakcie lotu wyjaśniają sobie kluczowe założenia podróży (srsly?).
W ogóle odnoszę wrażenie, że takich fabularnych dziur, skrótów i uproszczeń jest tutaj bez liku - nie wiem czy military widział już Interstellar, ale na pewno będzie miał niezłą pożywkę.
Emocji nie ma praktycznie wcale, napięcie w końcowych partiach jest sztucznie budowane za pomocą montażu i naciąganych pomysłów jak podpalenie pola kukurydzy (dzięki temu Jessica Chastain musi główkować kiedy wszystko w okół płonie!).
Koniec końców broni się tylko warstwa techniczna. 5/10 max.
W ogóle odnoszę wrażenie, że takich fabularnych dziur, skrótów i uproszczeń jest tutaj bez liku - nie wiem czy military widział już Interstellar, ale na pewno będzie miał niezłą pożywkę.
Emocji nie ma praktycznie wcale, napięcie w końcowych partiach jest sztucznie budowane za pomocą montażu i naciąganych pomysłów jak podpalenie pola kukurydzy (dzięki temu Jessica Chastain musi główkować kiedy wszystko w okół płonie!).
Koniec końców broni się tylko warstwa techniczna. 5/10 max.
22-03-2015, 16:56





