so fuckin' 80s
Taki film. Pierwszy pocalunek, utracona niewinnosc, doroslosc, przemijanie, nieuchronnosc losu, smierc, a gdzies w tym wszystkim milosc, wiecie, nie zakochanie, ale milosc - taka nastoletnio naiwna, ale prawdziwa - banal? Jak najbardziej, ale w zyciu jest potrzebna odrobina slodyczy i banalu, bo, no wlasnie, nieuchronnosc losu, przemijanie...halucynacje z glodu i smierc :)
Mysle, ze gdyby rezyser nie ubral tego wszystkiego w szaty horroru, a poszedl w melodramat, to wyszedlby niezly zakalec, a tak, coz, jestem kupiony. Dobra rzecz, bez oceny.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
19-05-2015, 08:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-05-2015, 10:57 przez Bucho.)





