Po polsku of course. Przy czym wypada zaznaczyć, że angielska wersja trzeciego Wieśka, wypada lepiej od pierwszych dwóch części. Ale i tak grę należy za pierwszym razem odpalić w oryginale. Za dużo dialogów, smaczków, głębi i ogólnej tekstury świata i scenariusza, bez tego ulatuje. Poza tym, od ciągłego słuchania wieśniaków i tubylców z udawanym, przesadnie eksponowanym, angielskim akcentem peonów z Warcrafta, można po czasie kurwicy dostać.
Natomiast co do Douga Cockle'a (angielski Geralt), wprawdzie facet nie umywa się do Rozenka, a i poza Polską często widać opinie, że koleś jest suchy jak maszyna, to jednak ta jego nadmiernie przyziemna chrypa, po czasie "grows on you" im więcej sie go słucha. Przynajmniej ja tak miałem. W jego wykonaniu Gerlat to postać z wyraznie gorszym charakterem i prezencją niż wersja Rozenka, ale to 100% deadpanowe podejście Cockle'a też ma swój urok. A i tak koleś z części na część robi się nieco lepszy. Prawdziwa tragedia to była w jedynce, gdzie brzmiał jakby nikt podczas nagrywania nie dawał mu wytycznych, ani nie podawał kontekstu scen.
Jak wam sie podoba walka Panowie? Ja to widzę tak, że pod względem mechaniki, to jest w sumie bardzo zacny system z dużym potencjałem na fajną improwizację, tylko cholera sterowanie i responsywność Geralta szwankuje. Ale satysfakcja z ułożenia sprytnej i działającej sekwencji, szermierka-znaki-petardy, jest strasznie satysfakcjonująca na hardzie. Na razie muszę się oduczyć nawyku robienia ciągłch salt, i zamiast tego przyzwyczaić się do szybkich uników i piruetów, be te nie dość, że wyglądają zgrabniej, to jeszcze pozwalają na szybki kontratak. Ale z tą responsywnością klawiszy to mogliby coś zrobić, bo Geraltem steruje się jak pijanym słoniem.
Udało mi się też ogarnąć walkę z grzbietu konia, która na początku wydawała mi sie kompletnie zjebanym, nie działającym urozmaiceniem.
Natomiast co do Douga Cockle'a (angielski Geralt), wprawdzie facet nie umywa się do Rozenka, a i poza Polską często widać opinie, że koleś jest suchy jak maszyna, to jednak ta jego nadmiernie przyziemna chrypa, po czasie "grows on you" im więcej sie go słucha. Przynajmniej ja tak miałem. W jego wykonaniu Gerlat to postać z wyraznie gorszym charakterem i prezencją niż wersja Rozenka, ale to 100% deadpanowe podejście Cockle'a też ma swój urok. A i tak koleś z części na część robi się nieco lepszy. Prawdziwa tragedia to była w jedynce, gdzie brzmiał jakby nikt podczas nagrywania nie dawał mu wytycznych, ani nie podawał kontekstu scen.
Jak wam sie podoba walka Panowie? Ja to widzę tak, że pod względem mechaniki, to jest w sumie bardzo zacny system z dużym potencjałem na fajną improwizację, tylko cholera sterowanie i responsywność Geralta szwankuje. Ale satysfakcja z ułożenia sprytnej i działającej sekwencji, szermierka-znaki-petardy, jest strasznie satysfakcjonująca na hardzie. Na razie muszę się oduczyć nawyku robienia ciągłch salt, i zamiast tego przyzwyczaić się do szybkich uników i piruetów, be te nie dość, że wyglądają zgrabniej, to jeszcze pozwalają na szybki kontratak. Ale z tą responsywnością klawiszy to mogliby coś zrobić, bo Geraltem steruje się jak pijanym słoniem.
Udało mi się też ogarnąć walkę z grzbietu konia, która na początku wydawała mi sie kompletnie zjebanym, nie działającym urozmaiceniem.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
04-06-2015, 10:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-06-2015, 11:04 przez Proteus.)





