Co gryzie Gilberta Grape'a (1993)
Muszę odpuścić sobie te świeże komedyjki o ślubach i inne Almaniaci, a zacząć częściej sięgać po filmy które wszyscy już widzieli :) Fantastyczna, wybitna, niesamowita rola DiCaprio po której pozostaje tylko zbierać szczękę z podłogi. Depp który przypomina, że w czasach kiedy był tylko milionerem a nie multimilionerem z męczącą manierą Inspektora Closeau był naprawdę dobrym aktorem. Solidny drugi plan z Mary Steenburgen i jeszcze młodymi Johnem C. Reilly czy znowu uroczo dziwacznym Crispinem Gloverem. Wzruszająca historia wyalienowanej rodziny zdominowanej przez nadmiernie otyłą matkę i boleśnie prawdziwie przedstawionego niepełnosprawnego. Wszystko podane bez nachalności i szantażu emocjonalnego.
8/10
Odlotowcy (1994)
Brendan Fraser gra byłego nerda który uparcie pragnie zostać rockmanem, Steve Buscemi i Adam Sandler jego kumpli z zespołu, odpowiednio cwaniaczka i debila. Scenarzysta zapomniał wymyślić im więcej gagów, reżyser jest sprawny, więc ogląda się to dobrze, ale jest zupełnie nieśmiesznie. Drugi plan na bogato, wypełniony mniej lub bardziej znanymi aktorami lub nazwiskami które nigdy tak naprawdę nie wypaliły (Harold Ramis, Ernie Hudson, Chris Farley, David Arquette, Judd Nelson, Joe Mantegna, Michael McKean, Nina Siemaszko)
5/10
Muszę odpuścić sobie te świeże komedyjki o ślubach i inne Almaniaci, a zacząć częściej sięgać po filmy które wszyscy już widzieli :) Fantastyczna, wybitna, niesamowita rola DiCaprio po której pozostaje tylko zbierać szczękę z podłogi. Depp który przypomina, że w czasach kiedy był tylko milionerem a nie multimilionerem z męczącą manierą Inspektora Closeau był naprawdę dobrym aktorem. Solidny drugi plan z Mary Steenburgen i jeszcze młodymi Johnem C. Reilly czy znowu uroczo dziwacznym Crispinem Gloverem. Wzruszająca historia wyalienowanej rodziny zdominowanej przez nadmiernie otyłą matkę i boleśnie prawdziwie przedstawionego niepełnosprawnego. Wszystko podane bez nachalności i szantażu emocjonalnego.
8/10
Odlotowcy (1994)
Brendan Fraser gra byłego nerda który uparcie pragnie zostać rockmanem, Steve Buscemi i Adam Sandler jego kumpli z zespołu, odpowiednio cwaniaczka i debila. Scenarzysta zapomniał wymyślić im więcej gagów, reżyser jest sprawny, więc ogląda się to dobrze, ale jest zupełnie nieśmiesznie. Drugi plan na bogato, wypełniony mniej lub bardziej znanymi aktorami lub nazwiskami które nigdy tak naprawdę nie wypaliły (Harold Ramis, Ernie Hudson, Chris Farley, David Arquette, Judd Nelson, Joe Mantegna, Michael McKean, Nina Siemaszko)
5/10
07-06-2015, 15:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-06-2015, 15:39 przez Szaman.)





