Rozkminiam ciągle ten film i jakże byłby odrobinę lepszy, gdyby pozbyć się debilnego wątku Złego Connora i za łotra, takiego w walce i działającego w "ukryciu", uczynić właśnie jakąś manifestację Skynetu. Ileż byśmy uniknęli pie*dolenia, co zresztą sam stary Arnie zauważa, mówiąc: "John Connor za dużo mówi".
A tak, ustaliliśmy już w T1 i T2 że Skynet to jeden z durniejszych łotrów kina, bo jego dwie próby zabicia Connora doprowadziły w efekcie do jego niepowstania, a jakiś dziwny, bawiący się czasoprzestrzenią podróżnik, którego za zadanie jest pomaganie ludziom w budowaniu komputera na różnych etapach kontinuum... Głupie również, pewnie by to zepsuli, ale historia Johna Connora zawsze powinna się kończyć na wysłaniu Kyle'a. Ogromny potencjał tkwił wg mnie w kilku pomysłach:
- Cynizm relacji Reese'a i Sary, to odwrócone love story momentami mi się podobało...
- Wątek "kogoś", "czegoś", co pragnie, aby Skynet powstał, nieważne kiedy, nieważne w jakiej formie. Mogliby nawet jakąś pierdolnikową stagogrecką metafizyką w to włączyć albo rozegrać to jak z podróżami w czasie "Quantum Leap" (zawsze ktoś jest jeszcze NAD podróżnikami). I w takiej roli najlepszy byłby Matt Smith, bo wiadomo, że fanom Dr Who kojarzy się z takim dziwnym bytem, który skacze to tu, to tam i psuje-naprawia.
- I, do cholery, niech ten śmierdzący kupą film kończy autocytaty po scenach z 1984, a potem niech se śmiga po swojemu. Ale nie. To do samego końca remake najlepszych odsłon serii okraszony humorkiem i mrugnięciami okiem.
A tak, ustaliliśmy już w T1 i T2 że Skynet to jeden z durniejszych łotrów kina, bo jego dwie próby zabicia Connora doprowadziły w efekcie do jego niepowstania, a jakiś dziwny, bawiący się czasoprzestrzenią podróżnik, którego za zadanie jest pomaganie ludziom w budowaniu komputera na różnych etapach kontinuum... Głupie również, pewnie by to zepsuli, ale historia Johna Connora zawsze powinna się kończyć na wysłaniu Kyle'a. Ogromny potencjał tkwił wg mnie w kilku pomysłach:
- Cynizm relacji Reese'a i Sary, to odwrócone love story momentami mi się podobało...
- Wątek "kogoś", "czegoś", co pragnie, aby Skynet powstał, nieważne kiedy, nieważne w jakiej formie. Mogliby nawet jakąś pierdolnikową stagogrecką metafizyką w to włączyć albo rozegrać to jak z podróżami w czasie "Quantum Leap" (zawsze ktoś jest jeszcze NAD podróżnikami). I w takiej roli najlepszy byłby Matt Smith, bo wiadomo, że fanom Dr Who kojarzy się z takim dziwnym bytem, który skacze to tu, to tam i psuje-naprawia.
- I, do cholery, niech ten śmierdzący kupą film kończy autocytaty po scenach z 1984, a potem niech se śmiga po swojemu. Ale nie. To do samego końca remake najlepszych odsłon serii okraszony humorkiem i mrugnięciami okiem.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.
05-07-2015, 21:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-07-2015, 21:15 przez EL-Kal.)






